- To najlepszy sposób, aby rozstrzygnąć wątpliwość: „szczepić się czy nie szczepić” - napisał Miller na Twitterze, załączając zdjęcie swojej karty szczepień. Według niej byłemu premierowi pierwszą dawkę szczepionki podano 30 grudnia. Następna dawka powinna zostać podana politykowi 20 stycznia. Miller został zaszczepiony szczepionką firmy Pfizer i BioNTech.

Pod wpisem europosła wiele osób pytało, jak możliwe jest, że Miller się zaszczepił, choć nie jest lekarzem ani pracownikiem służby zdrowia, a to takie osoby są szczepione w pierwszej kolejności, do połowy stycznia.

Ministerstwo Zdrowia nie chciało komentować tej sprawy. - Proszę pytać Leszka Millera, jak to możliwe - powiedział w rozmowie z Interią Wojciech Andrusiewicz. - Minister zdrowia czeka na swoją kolej szczepienia - dodał rzecznik resortu.

Włodzimierz Czarzasty, lider SLD, nie wie, w jaki sposób Leszkowi Millerowi udało się zaszczepić. - Przewodniczący partii nigdy nie mówi źle o członkach swojego ugrupowania. Zawsze bronię. Szanuję i stoję przy. Nawet w biedzie - powiedział.

Czarzasty zaznaczył, że również chce się zaszczepić. - Należę do grupy 60 plus, więc pewnie dostanę możliwość szczepienia koło kwietnia lub maja. I chociaż mam 30 proc. wydolności serca, czekam. Bo tak powinno być - powiedział Interii.

Leszek Miller najpierw nie komentował pytań, zadawanych mu przez media i na portalach społecznościowych. Dwukrotnie, bez żadnego komentarza, udostępnił jedynie do link do artykułu, w którym zwrócono uwagę na być list p.o. prezesa NFZ, który powołując się na zgodę wydaną przez Ministerstwo Zdrowia i KPRM i napisał: „Do dnia 6 stycznia 2021 roku możliwe będzie, oprócz szczepienia pracowników, także szczepienie członków ich rodzin oraz pacjentów szpitali, którym stan zdrowia na to pozwoli, wykorzystując dawki, które mogłyby się zmarnować, bo wcześniej zgłoszone osoby nie mogły się stawić w tym świąteczno-noworocznym terminie”.

- Sądząc po reakcjach wielu jest bardzo zawiedzionych że zaszczepiłem się szczepionką Pfizera a nie rosyjskim „Sputnikiem”. Do siego roku! - napisał w końcu Miller, linkując do wspomnianego artykułu.