Nie cichnie afera związana z zaszczepieniem na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym osób spoza grupy "0".
Szczepionkę na koronawirusa miało przyjąć m.in. 18 osób ze środowiska aktorskiego, m.in. Krystyna Janda i Wiktor Zborowski. Jak tłumaczyła aktorka, miał to być element akcji propagującej szczepienia.
WUM w komunikacie na swojej stronie wyjaśniał, że 450 jednostek szczepionki otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych właśnie z przeznaczeniem na akcję upowszechniania szczepień.
ARM twierdzi jednak, że " informacja o partii szczepionek rzekomo przekazanej w celach promocyjnych, a podawana przez WUM - jest nieprawdziwa".
Wcześniej o tym, że jest zaszczepiony, poinformował też europoseł Leszek Miller.
Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prof. Zbigniew Gaciong, potwierdza, że "celebryci byli zaszczepieni z dodatkowej puli szczepień", ale powołał specjalną komisję, która ma "wyjaśnić nieścisłości".
Natychmiastowej kontroli w WUM zażądał premier Mateusz Morawiecki.
Wiceministrowie sprawiedliwości z Solidarnej Polski, Michał Woś i Jan Kanthak, chcą zgłosić sprawę do prokuratury.
"Elity celebryckie szorują po dnie. Cwaniactwo i kolesiostwo" - napisał Woś w mediach społecznościowych. "Na WUM 10 tys osób zapisanych,a oni wpychają kolesi w kolejkę".
Wiceszef MSZ dodał, że sprawa wymaga nie kontroli, ale śledztwa i zapowiedział, że wraz z Janem Kanthakiem zgłaszają rektora WUM do prokuratury.
"Święta poza netem, a tu takie cyrki" - zakończył Woś.