Prezydencki komitet inauguracyjny odmówił komentarza na temat zmiany terminu.

Wiadomo jednak, że odwołano nie tylko samą próbę, ale także zaplanowaną na poniedziałek podróż Joe Bidena z Wilmington do Waszyngtonu pociągiem Amtraku.

FBI, Secret Service i funkcjonariusze bezpieczeństwa publicznego ostrzegli zespół Bidena, że napływa coraz więcej informacji o możliwych zagrożeniach podczas inauguracji, a także o zbrojnych protestach planowanych we wszystkich 50 stanach.

Zespół Joe Bidena zatrudnił była doradczynię ds. bezpieczeństwa w administracji Baracka Obamy, Lisę Monaco, by pełniła funkcje tymczasowego doradcy ds. bezpieczeństwa w czasie inauguracji.

Lisę Monaco Biden mianował zastępcą prokuratora generalnego.

"Pani Monaco będzie wspierać prezydenta elekta i współpracować z nowym doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego, doradcą ds. bezpieczeństwa wewnętrznego oraz z organami ścigania, w tym z tajnymi służbami Stanów Zjednoczonych, nad ich zadaniami podczas inauguracji. Biorąc pod uwagę istniejące zagrożenia, tymczasowa rola pani Monaco będzie się koncentrować wyłącznie na okresie poprzedzającym inaugurację" - brzmi komunikat w tej sprawie.

"W ciągu tygodnia od ataku na Kongres tłumu, w którym znaleźli się terroryści i brutalni ekstremiści, naród wciąż dowiaduje się coraz więcej o zagrożeniach demokracji i możliwych aktach przemocy w całym kraju. To wyzwanie, które prezydent elekt i jego zespół traktują niezwykle poważnie" - napisał w oświadczeniu zespół Bidena.

Do Waszyngtonu zjeżdża coraz więcej wojska. Oczekuje się, że bezpieczeństwa podczas inauguracji będzie strzec ok. 20 tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej.

Wojsko już zapełniło korytarze Kapitolu, gdzie odbędzie się inauguracja.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ