To jest wynik kalkulacji sanitarnej, ale też politycznej. W telewizyjnym wystąpieniu do narodu w poniedziałek wieczorem Macron zdecydował się na ogłoszenie rygorów walki z Covid-19, na jakie nie zdobył się jeszcze żaden kraj Europy i wolnego świata. Na osiem miesięcy przed wyborami prezydenckimi uznał, że dość powszechny sceptycyzm Francuzów przed szczepieniami ustąpi obawom o własne życie, gdy u progu jesieni w kraj uderzy czwarta fala pandemii. A wtedy docenią dalekowzroczność swojego przywódcy i będą bardziej skorzy powierzyć mu władzę na kolejne pięć lat.