W zamachu, do jakiego doszło w Barcelonie, gdzie dżihadyści powiązani z Daesh taranowali samochodem pieszych na deptaku La Rambla, zginęło 14 osób. Syn Javiera Martineza był najmłodszą z ofiar.
Rodzice przyjechali z Xavim do Barcelony, by odwiedzić członków rodziny.
W ataku zginął również wujek chłopca, a jego ciotka została ranna i do dziś przebywa w szpitalu.
Wiele wspólnot muzułmańskich w Hiszpanii potępiło atak przeprowadzony przez Daesh. Imam meczetu Abu-Barka w Madrycie oświadczył, że islam sprzeciwia się aktom terroru i odrzuca je. Dodał, że osoby przeprowadzające zamachy nie reprezentują islamu ani muzułmanów.
Według strony internetowej "El Periodico" Martinez w czasie uroczystości mówił, że cieszy się, iż znów widzi tłum na La Rambla. - Nie ma miejsca na strach - dodał.
Mówił również, że chciał uściskać muzułmanina, żeby pokazać wyznawcom tej religii, że nie mają powodów do obaw o swoje bezpieczeństwo.