Wiadomo jednak, że do lata nie będą zaszczepieni wszyscy chętni. Zaświadczenie będzie zatem zawierało nie tylko informacje o szczepieniu, ale też o przejściu Covid-19 i/lub negatywnym wyniku testu. Każda z tych informacji ma być traktowana równorzędnie.
Ci, którzy nie wystąpią o zaświadczenie, teoretycznie nadal będą mogli się przemieszczać. Ale w poszczególnych krajach mogą być narażeni na obowiązkową kwarantannę lub konieczność wykonania testu.
Zaświadczenie to nic innego jak kod QR, który pokażemy odpowiednim władzom w smartfonie lub na dokumencie papierowym. Komisja przygotuje identyczne techniczne rozwiązanie dla wszystkich państw UE, a także Islandii, Norwegii, Szwajcarii i Liechtensteinu, jeśli przystąpią do systemu. Urzędnik na granicy lądowej czy na lotnisku zeskanuje kod i potwierdzi autentyczność dokumentu. Nie będzie miał jednak dostępu do danych zgromadzonych w państwie członkowskim – to gwarancja ochrony prywatności.
Niezależnie od tego, co w sprawie zielonego paszportu zdecydują rządy, linie lotnicze już tworzą własne dokumenty ułatwiające podróż. Na razie jedyną globalną propozycją jest IATA Travel Pass. W aplikacji znalazły się dane pasażerów dotyczące szczepionek i testów wykonanych przez wyznaczone punkty. Informacje te mają pozwolić liniom lotniczym zdecydować, czy pasażer może z nimi lecieć.
Specjalne mobilne aplikacje ułatwiają już życie większości obywateli Izraela. Rząd podjął też decyzję o likwidacji od najbliższej soboty ograniczeń przekraczania granic dla obywateli tego kraju. Paszporty dla zaszczepionych działają także w Chinach.
– Świadectwo szczepienia stanie się taką wizą umożliwiającą wyjazdy, jednak dopiero wtedy, gdy dostępność szczepionek przestanie być problemem – mówi Radosław Damasiewicz, dyrektor generalny Travelplanet.pl. Dlatego niezależnie od zielonego zaświadczenia Bruksela pracuje nad przyspieszeniem szczepień. – Nasz cel zaszczepienia 70 proc. dorosłej ludności UE do końca lata jest osiągalny – twierdzi Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.