Rzecznik Sił Powietrznych USA Ann Stefanek tłumaczy, że zastąpione muszą być jednostki chłodzące znajdujące się na pokładzie samolotu, które zostały dostarczone wraz z używaną obecnie przez prezydenta USA maszyną w 1990 roku. - Korzystały one z technologii dostępnej w latach 90-tych i były zaprojektowane do krótkotrwałego przechowywania żywności - mówiła Stefanek.

Rzecznik podkreśliła, że mimo regularnego serwisowania sprzęt ten zaczął zawodzić, a liczba awarii rosła. - Jednostki nie były w stanie wypełnić wymagań stawianych sprzętowi przeznaczonemu do przechowywania żywności - wyjaśniła w rozmowie z CNN.

Dlaczego jednak za lodówki trzeba zapłacić tak dużo? CNN wyjaśnia, że w związku ze specjalnym statusem Air Force One elementy wyposażenia prezydenckiego samolotu muszą przechodzić testy prowadzone przez Federalną Administrację Lotnictwa (koszt testów zawarty jest w cenie zakupu sprzętu). Poza tym w cenie lisko 24 mln dolarów zawarto koszt zaprojektowania nowych lodówek, wyprodukowania ich oraz zainstalowania.

Mimo to Eric Schultz, były doradca prezydenta Baracka Obamy uznał, że cena za lodówki do Air Force One jest zbyt wysoka. Schultz napisał na Twitterze, że poprzedni prezydent zostałby za taki zakup "poddany impeachmentowi".

CNN przypomina, że Trump w czasie kampanii wyborczej zapowiadał, że zamieni Air Force One na jeden ze swoich prywatnych odrzutowców i krytykował wysokie koszty eksploatacji maszyny.

Od objęcia urzędu prezydenta Trump podróżuje jednak - tak jak jego poprzednicy - na pokładzie Air Force One.