- Z tymi, nazwijmy ich, tym kim są - dyktatorami - trzeba być szczerym w wyrażaniu odmiennych wizji i opinii - dodał Draghi odnosząc się do tureckiego prezydenta.
Agencja Anatolia poinformowała, że w związku ze słowami włoskiego premiera MSZ Turcji wezwał włoskiego ambasadora.
Wyraźnie skonsternowana von der Leyen ostatecznie usiadła na znajdującej się w sąsiedztwie krzeseł sofie i siedziała naprzeciw szefa MSZ Turcji.
Turcja zapewnia, że postępowała zgodnie z protokołem dyplomatycznym i odrzuca oskarżenia, iż dla von der Leyen nie przygotowano krzesła, ponieważ jest ona kobietą.
Ankara wyjaśnia, że kierowała się protokołami dyplomatycznymi obowiązującymi w UE.
Szef MSZ Turcji, Mevlut Cavusoglu przekonuje, iż w związku z całą sytuacją Turcja pada ofiarą "skrajnie niesprawiedliwej" krytyki.
O słowach Draghiego Cavusoglu mówi, że są one "nie do zaakceptowania" i "populistyczne".
Dominique Marro, szef protokołu dyplomatycznego UE podkreśla, że gdyby przedstawiciele UE wiedzieli, że strona turecka przygotowała tylko dwa krzesła, poprosiliby o dostawienie jeszcze jednego.
Marro dodał, że incydent mógł być spowodowany hierarchią unijnych przywódców wskazaną w Traktacie UE. Jak tłumaczy Marro wynika z niej, że odpowiednikiem głowy państwa jest przewodniczący Rady Europejskiej, podczas gdy odpowiednikiem premiera jest przewodniczący Komisji Europejskiej.