Australia zmaga się obecnie z falą zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 napędzaną przez wariant Delta (B.1.617.2, wariant wykryty po raz pierwszy w Indiach). W związku z pojawieniem się w Sydney ogniska zakażeń w mieście wprowadzono lockdown 26 czerwca. Obostrzenia nie wyhamowały jednak tempa zakażeń.

W ciągu ostatniej doby w Nowej Południowej Walii, której stolicą jest Sydney, wykryto 644 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, o 37 mniej niż dobę wcześniej, gdy w stanie zanotowano rekordowy, dobowy przyrost zakażeń. Większość zakażeń wykrywanych w Nowej Południowej Walii to zakażenia wykrywane w Sydney. W ciągu ostatniej doby zmarły cztery osoby chore na COVID-19 - łącznie, z obecnym ogniskiem zakażeń w Nowej Południowej Walii związanych jest 65 zgonów.

Premier rządu Nowej Południowej Walii, Gladys Berejiklian ogłosiła także, że mieszkańcy 5-milionowego Sydney muszą zakładać maski po wyjściu z domu. Wyjątkiem jest sytuacja, w której ćwiczą na świeżym powietrzu - ale dopuszczona długość takich ćwiczeń została ograniczona do godziny dziennie.

Berejiklian mówiła, że zaostrzenie obostrzeń w Sydney jest związane zarówno z tym, że w mieście rośnie liczba zakażeń, jak i z tym, że niektóre osoby nadal ignorują wprowadzony reżim.

Godzina policyjna na przedmieściach Sydney ma obowiązywać od 21 do 5 rano.

W 26-milionowej Australii od początku epidemii wykryto ok. 42,1 tys. zakażeń koronawirusem. Zmarło 975 chorych na COVID-19.

Jednak obecna fala zakażeń budzi obawy władz w związku z niskim wyszczepieniem populacji - w pełni zaszczepionych jest ok. 28 proc. mieszkańców kraju powyżej 16 roku życia.

W związku z tym, że fala zakażeń nie opada i nie ma nadziei na szybkie zniesienie obostrzeń, wielu ekonomistów uważa, że w tym roku Australia znajdzie się po raz drugi w recesji.