Grupa przebywała na morzu przez dwa dni i miała przy sobie mało jedzenia i wody, gdy została znaleziona przez statek Médecins Sans Frontieres (MSF) / SOS Mediterranee "Aquarius". Odrzuciła jednak ofertę wejścia na pokład, ze względu na to, że mężczyźni nie wiedzieli gdzie i kiedy będą mogli wysiąść - pisze dziennik "La Repubblica".

"Dziękujemy, ale płyniemy na Lampedusę" - mieli poinformować migranci pracowników humanitarnych z "Aquariusa".

Ratownicy z MSF dostarczyli grupie dodatkowe pożywienie, wodę i kamizelki ratunkowe, a po potwierdzeniu, że nie nie ma zagrożenia dla życia płynących Tunezyjczyków, pozostawili ich, by mogli kontynuować podróż.

Na pokładzie "Aquariusa" było już wówczas 141 uratowanych w ostatnich dniach migrantów, z których większość to Somalijczycy i Erytrejczycy. W kierunku łodzi Tunezyjczyków skierowało statek Libijskie Wspólne Ratownicze Centrum Koordynacyjne.

Statek ratowniczy szuka teraz port w Unii Europejskiej, do którego mógłby zacumować, ale do tej pory odmówiły tego Hiszpania i Malta.

Włochy nie odpowiedziały na ostatnią prośbę statku, ale minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini deklarował ogólnie już wcześniej, że nie dopuści do włoskich przystani kolejnych ratowniczych statków.

W czerwcu "Aquarius" spędził dziewięć dni na morzu z 630 uratowanymi migrantami, po tym, jak Włochy i Malta odmówiły przyjęcia migrantów. W końcu statek zacumował w Walencji.