Biuro senatora poinformowało, że McCain zmarł w sobotę o 16:28 czasu lokalnego. Do ostatniej chwili była przy nim żona Cindy i najbliżsi członkowie rodziny.

Podczas wojny w Wietnamie był jeńcem i przetrzymywano go przez sześć lat w niewoli. W polityce dwukrotnie starał się o fotel prezydenta USA. W 2000 r. przegrał prawybory z George'em W. Bushem. Osiem lat później został wyłoniony przez Partię Republikańską, jednak przegrał z Barackiem Obamą (zdobył 46 proc. głosów elektorskich).

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Huckabee Sanders i szef personelu John F. Kelly mieli przygotowane oświadczenie na wypadek śmierci senatora. W treści podkreślono, że McCain był bohaterem. Przez weekend pracownicy Białego Domu przygotowywali treść oświadczenia, jednak prezydent Donald Trump zablokował publikację.

Zamiast tego, na jego profilu na Twitterze pojawiło się krótkie: "Najgłębsze wyrazy współczucia i szacunku kieruję do rodziny Senatora Johna McCaina. Nasze serca i modlitwy są z wami!"

Były rzecznik zespołu prawnego Trumpa Mark Corallo powiedział, że decyzja prezydenta USA jest potworna. - Można oczekiwać od od prezydenta czegoś więcej, gdy mówi się o odejściu prawdziwego amerykańskiego bohatera - ocenił.

Donald Trump nie weźmie udziału w uroczystościach pogrzebowych. Senator jeszcze wiosną tego roku zastrzegł, że nie życzy sobie jego obecności.

Zgodnie z tym życzeniem najwyższe władze Stanów Zjednoczonych będzie reprezentował wiceprezydent Mike Pence.