Spotkanie w Lesie Katyńskim, gdzie spoczywają 4 tysiące z blisko 22 tysięcy Polaków zamordowanych przez NKWD, relacjonowały praktycznie wszystkie rosyjskie media. Wydarzenia nie pominęła żadna z wczorajszych gazet. O wizycie premiera w Katyniu informowały też telewizje, co jest szczególnie ważne.
Gest Władimira Putina sprawił, że Rosjanie dostrzegli Katyń. Dzięki obecności rosyjskiego premiera na miejscu zbrodni wielu Rosjan pierwszy raz usłyszało o zamordowaniu Polaków przez NKWD na polecenie Józefa Stalina i sowieckiego Politbiura.
„Ten moment, gdy Władimir Putin uklęknął na jedno kolano, poprawiając wieniec złożony przed pomnikiem polskich oficerów, wart był więcej od wszelkich wypowiedzianych i niewypowiedzianych słów” – oceniał dziennik „Wremia Nowostiej”.
To, że Putin nie powiedział wszystkiego, zauważyły także rosyjskie media. „Kommiersant” w obszernym reportażu z Lasu Katyńskiego skupił się na emocjach i oczekiwaniach Polaków. Pytał, dlaczego, skoro się mówi o dążeniu do prawdy, nie można było „nazwać rzeczy po imieniu” i uznać zabitych za ofiary politycznych represji.
„Sprawa katyńska zamknięta” – oceniły z kolei „Izwiestia”. Tymczasem w Smoleńsku polski premier Donald Tusk podkreślał, że sprawa zamknięta nie jest.