Reklama
Rozwiń
Reklama

Wypędzeni murem za Steinbach

Czy Erika Steinbach zasiądzie w gremium nadzorującym prace „Widocznego znaku”?

Aktualizacja: 14.04.2008 12:05 Publikacja: 14.04.2008 03:08

Erika Steinbach

Erika Steinbach

Foto: Fotorzepa, ms Michał Sadowski

Taki jest postulat sobotniego zjazdu Związku Wypędzonych w Berlinie. Pani Steinbach, która stoi na czele organizacji od dziesięciu lat, została na nim po raz kolejny wybrana na przewodniczącą. Za głosowało 51 delegatów, przeciwko 11.

Wniosek zgłaszający kandydaturę Steinbach do władz mającego powstać w Berlinie centrum dokumentacji i informacji na temat powojennych wysiedleń Niemców – „Widocznego znaku” – przyjęto już jednak niemal jednomyślnie. Zaledwie dwóch delegatów wstrzymało się od głosu.

– To oczywiste, że ofiary (wysiedleń) powinny być włączone w realizację projektu, a także zarządzanie placówką – mówiła cytowana przez PAP Steinbach.

W marcu rząd przyjął założenia mającego powstać projektu. Znalazł się w nich zapis, że we władzach „Znaku” powinna się znaleźć „stosowna reprezentacja” wysiedlonych.

Działalność szefowej związku od wielu lat jest jednak bardzo krytycznie oceniana w Polsce. Podczas zjazdu dziennikarze zapytali Steinbach, czy zdaje sobie sprawę, że Polacy niezbyt chętnie widzieliby ją we władzach „Widocznego znaku”. – To problem Polski, a nie Niemiec – odparła.

Reklama
Reklama

– Wejście szefowej związku do gremium zarządzającego „Widocznym znakiem” byłoby bardzo szkodliwe. Steinbach zapewne sprawiłaby, że placówka ta bardzo przypominałaby projektowane przez nią Centrum przeciwko Wypędzeniom – powiedział „Rz” Marek A. Cichocki, politolog, były doradca prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Jego zdaniem rząd Donalda Tuska zrobił błąd, godząc się na powstanie „Widocznego znaku” i dając stronie niemieckiej wolną rękę w kształtowaniu tej placówki. – W efekcie ponieśliśmy prestiżową porażkę. W Berlinie powstanie finansowany z budżetu projekt, który jest sprzeczny z interesami Polski. A my nawet nic nie uzyskaliśmy w zamian – podkreślił Cichocki.

Władysław Bartoszewski, który z ramienia polskiego rządu prowadził w tej sprawie negocjacje z niemieckim sekretarzem stanu Berndem Neumannem, podkreśla, że zdania w sprawie Eriki Steinbach nie zmienił. – Ta pani i jej organizacja nie jest dla nas partnerem – powiedział „Rz”.

Podkreślił, że Erika Steinbach nie jest historykiem sztuki, co sprawia, że nie ma odpowiednich kwalifikacji do wpływania na kształt „Widocznego znaku”, który ma być projektem muzealnym. – Nie możemy jednak nic zrobić. Zastrzegliśmy, że nie chcemy mieć nic wspólnego z „Widocznym znakiem”. To wewnętrzna sprawa Niemców i mam nadzieję, że będą działali ostrożnie – oświadczył Bartoszewski.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama