Można go spotkać m.in. na Odnokłassnikach, czyli rosyjskiej Naszej-Klasie, i Vkontakte.ru – innym popularnym serwisie społecznościowym. - Ludzie pytają, kłócą się, proszą o pomoc. Staram się im po prostu na coś przydać - opowiada ojciec Wiktor w rozmowie z „Rz”.

Jest moderatorem kilku grup, ale rozmawia też z wieloma osobami indywidualnie. Codziennie dostaje przynajmniej po kilka wiadomości. To, co dzieje się na forach, może przeczytać każdy uczestnik, ale wiadomości, które ojciec Wiktor wymienia z poszczególnymi uczestnikami „prywatnie”, pozostają tylko między nimi. – Dla mnie to trochę przypomina spowiedź – mówi. - Ale to oczywiście nie to samo. Po prostu szczerze rozmawiamy – dodaje.

Na zdjęciu w Odnokłasnnikach po pachy zanurzony w wodzie udziela chrztu młodemu chłopakowi. – Młodzież, ale też starsi ludzie, ma mnóstwo pytań. „Po co jest chrzest?”, „A kiedy już się ochrzczę, to co dalej?”, ale też jak się zachować w różnych sytuacjach w domu czy w pracy – opowiada. Niektórzy wchodzą w teologiczne dysputy, inni atakują, są i tacy, co obrzucają wyzwiskami. – Takich ignoruję. To ludzie, którzy potrzebują jakoś zaznaczyć swoją obecność i nie wymyślili lepszego sposobu. Tym, którzy chcą rozmawiać, nigdy nie odmawiam – przekonuje. Piszą i protestanci, i muzułmanie. – Czasem próbują mnie przeciągnąć na swoją stronę, przekonać, żebym się nawrócił – śmieje się. Katolicy jakoś dotąd się nie zdarzyli. – Nigdy nie obrażam się na tych, którzy ze mną polemizują. Te dyskusje mi wręcz pomagają, bo mogę sobie sam przed sobą poukładać pewne rzeczy – tłumaczy.

Przez Internet łatwiej dyskutować. – Ludzie często boją się podejść do duchownego „w realu” i zacząć rozmowę, ciągle traktują nas jak kogoś z innego świata. Onieśmiela ich celebra i nie dostrzegają związku między tym, co dzieje się w świątyni, a „prawdziwym” życiem – mówi duchowny. Wspomina swoje rozmowy z parą młodych ludzi. – Byli razem, dziewczyna zaszła w ciążę. Nie mieli pieniędzy na ślub, oprócz tego straszne problemy z rodzicami. Chcieli dokonać aborcji. Zwrócili się do mnie, bo nie mieli z kim o tym porozmawiać. Bali się – opowiada ojciec Wiktor. – Rozmawialiśmy. W końcu zdecydowali, że jednak tego nie zrobią, nie usuną ciąży. Założyli rodzinę.

Podczas rozmowy jak bumerang powraca słowo „stereotyp”. – On ciągle jest bardzo głęboki. Najlepszym dowodem jest to, że pierwsza reakcja, z którą się niejednokrotnie spotykam, to: „Co robi duchowny w Internecie?”.Ale duchownych w Runecie (czyli w rosyjskim Internecie) jest coraz więcej. Nie tylko na Odnokłassnikach czy Vkontakcie. Wielu prowadzi własne blogi na livejournal.com. Najpopularniejszym prawosławnym blogerem jest chyba diakon Andriej Kurajew, znany teolog i pisarz, a w ostatnim czasie aktywny orędownik kandydatury metropolity Cyryla na funkcję patriarchy. Swojego bloga prowadzi też kamczacki arcybiskup Ignacy, który, sądząc po ilości wpisów i dyskusji z czytelnikami, też nie skąpi czasu na nowoczesne sposoby komunikacji ze światem. – Namawiam naszego sachalińskiego biskupa, żeby też założył bloga, ale na razie się nie zdecydował – opowiada ojciec Wiktor.

Przypomina słowa Chrystusa „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”. – Trzeba korzystać ze wszystkich sposobów. Obecność Cerkwi jest ważna w sieci, tak samo jak w życiu – przekonuje. Ponieważ w swojej diecezji odpowiada za działalność misjonarską, można uznać, że to część jego służby. – To wcale nie znaczy, że ktoś mnie zwalnia z innych obowiązków, żebym mógł surfować po Internecie – wyjaśnia. Na co dzień prowadzi parafię św. Inocentego Moskiewskiego w Jużno-Sachalińsku, buduje nową cerkiew. Oprócz tego wraz z żoną wychowuje trójkę dzieci. – Skłamałbym, gdybym powiedział, że od czasu do czasu nie dostaję od żony bury za ten Internet – śmieje się.

– Może będzie ze mnie jakiś pożytek. Jeśli 10, 20 czy 30 osób przekona się, że Cerkiew to prawdziwe życie, że to nie jest jakieś archaiczne muzeum z eksponatami – mówi.