– Liczyliśmy, że w atmosferze ocieplenia polsko-rosyjskiego dojdzie do jakiegoś przełomu w sprawie Katynia. Jakoś go jednak nie widać – powiedział „Rz” Ireneusz Kamiński, adwokat rodzin katyńskich.
Sprawa dotyczy utajnienia decyzji o umorzeniu śledztwa w sprawie mordu NKWD na polskich oficerach w 1940 roku. Początkowo mówiono, że decyzję o utajnieniu podjęła Główna Prokuratura Wojskowa, która prowadziła dochodzenie, a podtrzymała ją Komisja Międzyresortowa ds. Ochrony Tajemnic Państwowych.
Organizacja praw człowieka Memoriał zaskarżyła obie decyzje. Chociaż Sąd Najwyższy nakazał rozpatrzenie sprawy sądowi niższej instancji, ten odrzucił wczoraj wniosek Memoriału. – Odbyło się dziewięć posiedzeń sądu. Osiągnęliśmy jedynie to, że prokuratura wojskowa i komisja międzyresortowa w końcu wyjaśniły, jak przebiegał proces utajniania – mówił „Rz” szef polskiej sekcji Memoriału Aleksander Gurianow.
Według Gurianowa to Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) nałożyła klauzulę tajności na niektóre materiały wykorzystane podczas śledztwa. Służby wykonały ekspertyzę i uznały, że niektóre dokumenty zawierają „tajemnice państwowe”. Memoriał chciał, aby FSB została uznana za stronę w postępowaniu. Sąd odrzucił również ten wniosek. Swojej decyzji nie uzasadnił. – Odwołamy się do Sądu Najwyższego. Jeśli to nie pomoże, to zwrócimy się do europejskich trybunałów – stwierdził Gurianow.
Rosyjska prokuratura od lat odmawia Memoriałowi i rodzinom ofiar zbrodni katyńskiej dostępu do akt śledztwa, twierdząc, że zostały utajnione przez komisję międzyresortową. W czerwcu komisja przesłała do sądu pismo, w którym temu zaprzeczyła.