Reklama

Lider egipskich chrześcijan poparł władze

Przywódca Kościoła koptyjskiego Szenuda III udzielił wsparcia władzom. Wielu egipskich chrześcijan obawia się o swój los po upadku prezydenta

Publikacja: 02.02.2011 03:17

„Zadzwoniliśmy do prezydenta i powiedzieliśmy mu, że jesteśmy z nim” – powiedział koptyjski patriarcha w wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej egipskiej telewizji publicznej. Wcześniej Szenuda wystąpił przed kamerami, wzywając do spokoju i obrony porządku w kraju.

Od chwili wybuchu zamieszek chrześcijanie, stanowiący około 10 proc. ludności 80-milionowego kraju, żyją w niepewności. Choć demonstracje są organizowane głównie przez ugrupowania laickie i prodemokratyczne, w razie przeprowadzenia wolnych wyborów duże szanse na zwycięstwo mieliby radykalni Bracia Muzułmanie. Ich celem jest zaś państwo islamskie.

– Stanowisko Szenudy mnie nie dziwi, bo czołowi dostojnicy religijni, muzułmańscy i chrześcijańscy są w dobrych stosunkach z Mubarakiem – mówi „Rz” Rime Allaf, ekspertka ds. Egiptu londyńskiego instytutu Chatham House. – Większość zwykłych koptów ma jednak dość obecnych władz – dodaje.

Inne zdanie na ten temat ma Samy Farag, szef Szpitala św. Marka w Kairze. – Potrzebujemy Mubaraka, czujemy się z nim bezpieczniej. Jeśli ustąpi, do władzy mogą dojść partie, o których stosunku do chrześcijan nic nie wiemy – powiedział.

Obawy części koptów wzmacnia fakt, że Egipt stał się niedawno widownią aktów przemocy na tle religijnym. Zamach bombowy z 1 stycznia na kościół w Aleksandrii, w którym zginęły 24 osoby i 97 zostało rannych, wzmógł napięcie pomiędzy koptami a muzułmanami. Według władz ataku dokonali terroryści z Armii Islamu.

Reklama
Reklama

Gdy kilka dni później w pociągu zabito 71-letniego wyznawcę Chrystusa, wzburzeni koptowie wylegli na ulice, wywołując trzydniowe zamieszki. Zarzucali wtedy rządowi, że faworyzuje muzułmanów kosztem chrześcijan. Obecnie jednak wielu się obawia, że gdy Mubarak odejdzie, będzie jeszcze gorzej.

Według byłego dyplomaty USA Johna Boltona te obawy są uzasadnione. Bolton ostrzega przed postrzeganiem demonstrantów z Kairu jako zwolenników demokracji w stylu zachodnim. – To, czego ci wszyscy młodzi ludzie i ci wszyscy studenci uczą się na tamtejszych uczelniach, jest bardzo podobne do tego, co głoszą Bracia Muzułmanie – powiedział.

Rime Allaf oponuje. – Bractwo nie ma szans na zdobycie władzy. W czasie rewolty uaktywniła się masa różnych ugrupowań. W wyborach głosy się rozłożą – zaznacza.

W czasie obecnych protestów bractwo powstrzymuje się od radykalnej retoryki. Działacze organizacji podkreślają, że po ich dojściu do władzy chrześcijanin nie będzie co prawda mógł zostać np. prezydentem, ale koptowie będą chronieni przez państwo przed przemocą.

[wyimek]8 milionów chrześcijan mieszka w Egipcie (dane szacunkowe)[/wyimek]

Na antyrządowych manifestacjach można spotkać koptów obok islamistów. Nie zważając na stanowisko Szenudy, część chrześcijan bierze czynny udział w rewolcie. Koptyjscy przeciwnicy władz skomponowali nawet antyrządową piosenkę i śpiewają ją na demonstracjach: „Chrześcijanin, muzułmanin – to nie ma znaczenia. Taka sama bieda, te same cierpienia. Hosni Mubarak, samolot na ciebie czeka. Do Arabii Saudyjskiej droga niedaleka”.

Reklama
Reklama

Egipscy blogerzy zwracają uwagę, że stosunek większości demonstrantów do chrześcijan wydaje się pozytywny. Podczas jednej z manifestacji grupa Braci Muzułmanów zaczęła skandować: „Allah Akbar”. Stojący wokół tłum zakrzyczał ich, skandując na całe gardło: „Muzułmanie, chrześcijanie – to wszystko Egipcjanie”.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama