„Dzień dobry, panie Hitler" – już te słowa starego Żyda skierowane w Wiedniu na początku ubiegłego stulecia do 20-letniego Adolfa Hitlera wywołują salwy śmiechu na niewielkiej sali kina berlińskiego Babylon. Nazwisko Hitlera nie kojarzy się Niemcom z żadną formą zwykłego, grzecznościowego powitania. Przyzwyczajeni są do stuku obcasów, uniesienia prawej ręki, okrzyku „Heil Hitler" i określeń w rodzaju: Führer, dyktator czy zbrodniarz. W filmie „Mein Kampf" szwajcarskiego reżysera Ursa Odermatta o wiedeńskich losach Hitlera jest nieco inaczej. Przedstawia późniejszego przywódcę III Rzeszy w groteskowej, surrealistycznej i tragikomicznej scenerii jego starań, by zostać studentem wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych. Z Hitlera można się więc pośmiać, co jest rzadkim zjawiskiem w Niemczech.
Jeszcze do niedawna śmiech z Führera traktowano jako profanację ofiar zbrodni nazistowskich. To się jednak zmienia. Cztery lata temu furorę zrobił film Daniego Levy, niemieckiego reżysera o żydowskich korzeniach, zatytułowany „Mein Führer – najprawdziwsza prawda o Adolfie Hitlerze". Była to komedia w tonie groteski, z przywódcą III Rzeszy w roli głównej. Utorowała ostatecznie drogę do innego spojrzenia na sprawcę największej katastrofy w dziejach Niemiec. W nieco innym kierunku poszli twórcy „Upadku", filmowej opowieści o ostatnich dniach Hitlera zamkniętego w berlińskim bunkrze. Nie ma w nim niemal ani słowa o wszystkim, co doprowadziło przywódcę Niemiec i cały naród do tragicznego końca. Sam Hitler jest w filmie postacią tragiczną, zagubiony i nawet godny współczucia jako człowiek, który doszedł do kresu swej drogi. Film obejrzało ponad 4 miliony Niemców.
Film „Mein Kampf" jest ekranową adaptacją znanej sztuki George'a Taboriego, wystawianej także w Polsce. Nie ma żadnych szans na zdobycie wielkiej widowni. Trafił do niewielu kin i nie rozpisują się o nim media. To dowód, że Hitler mocno w ostatnich latach spowszedniał i wszystko już o nim praktycznie wiadomo. Krytycy są jednak zgodni, że prawdziwym przebojem okaże się w najbliższym czasie komedia o czasach nazistowskich w Wiedniu zatytułowana „Mój najlepszy wróg" („Mein bester Feind") Austriaka Wolfganga Murnbergera, z udziałem jednego z najbardziej znanych niemieckich aktorów, Moritza Bleibtreu. Pokazany już został na niedawnym festiwalu berlińskim i spotkał się z uznaniem krytyki. Jest w nim ukazana zagłada Żydów i sceny z obozów zagłady na tle losów wiedeńskiej rodziny żydowskich właścicieli galerii sztuki. W ostatecznym rozrachunku udało jej się wyprowadzić w pole nazistowskich prześladowców.