W tym miesiącu węgierski rząd rozpoczął kampanię, w której na cel wziął przewodniczącego KE, Jeana-Claude'a Junckera i miliardera George'a Sorosa w związku z ich propozycjami dotyczącymi sprowadzania imigrantów do UE.
Komisja Europejska zwróciła się w tej sprawie do węgierskiego rządu. Początkowo kampanię komentowano jako "niedorzeczną teorię spiskową. Później opublikowano raport, w którym obalano twierdzenia, które znalazły się na billboardach i w ogłoszeniach prasowych.
Stosunki między instytucjami Unii Europejskiej i partią Viktora Orbana osłabły od kryzysu migracyjnego w 2015 roku, gdy to premier Węgier zamknął granice dla wszystkich uchodźców i osób ubiegających się o azyl.
- Obywatele zasługują na poznanie prawdy o tym, co robi Unia Europejska. Uważamy jednak, że zasługują na fakty, a nie na fikcję - twierdzą urzędnicy w Brukseli.
W sprawozdaniu Komisji odrzucono węgierskie zapewnienia, że organ wykonawczy Unii Europejskiej chce wprowadzić kwoty na przesiedlenia uchodźców. Stwierdzono, że przesiedlenia uchodźców "są i będą zawsze na czysto dobrowolnej podstawie".
Komisja stwierdziła również, że finansowanie UE nie ma nic wspólnego ze stanowiskiem danego kraju w sprawie imigracji, ale że środki z Funduszu Spójności trafią do krajów dotkniętych migracją, aby pomóc im w radzeniu sobie z sytuacją.