Reklama
Rozwiń
Reklama

Spór o żołnierza WikiLeaks

Coraz więcej Amerykanów żąda poprawy losu Bradleya Manninga

Publikacja: 11.04.2011 21:39

Kolejne doniesienia na temat Bradleya Manninga I Juliana Assange'a gromadzą tłumy zwolenników dla dz

Kolejne doniesienia na temat Bradleya Manninga I Juliana Assange'a gromadzą tłumy zwolenników dla działalności WikiLeaks

Foto: AFP

Korespondencja z Waszyngtonu

„WikiLeaks poruszyło ludzi w każdym zakątku świata. Teraz cały świat przygląda się Ameryce i obserwuje, jak ona postępuje, a nie co mówi" – zauważają autorzy listu otwartego, potępiającego sposób traktowania żołnierza, który przekazał WikiLeaks tajne materiały amerykańskiego Departamentu Stanu. Opublikowany w „The New York Review of Books" list podpisało już niemal 300 profesorów z najważniejszych uczelni. Jednym z nich jest profesor Laurence Tribe, który na Harvardzie uczył prawa Baracka Obamę, a w 2008 roku wsparł jego kampanię prezydencką.

Presja z Londynu

Autorzy listu potępiają „poniżający, niehumanitarny, nielegalny i niemoralny" sposób traktowania młodego żołnierza. Prezydent USA, gdy Manning został zmuszony do spania w celi nago – według Pentagonu dla jego własnego bezpieczeństwa – podkreślał, że sposób przetrzymywania żołnierza w bazie Quantico w Wirginii jest „właściwy" i spełnia amerykańskie standardy. Eksperci mają więc wątpliwości co do postawy Baracka Obamy – niegdyś także wykładowca prawa konstytucyjnego – w tej sprawie. „Obecnie pytanie brzmi, czy jego zachowanie jako naczelnego dowódcy sił zbrojnych spełnia podstawowe standardy przyzwoitości" – piszą w liście.

Manning usłyszał ponad 20 zarzutów, w tym wspierania wroga, za co grozi kara śmierci. Czekając na proces, starszy szeregowiec ma prawo opuścić celę na godzinę dziennie, ale nawet wówczas nie może się kontaktować z innymi więźniami.

Profesorowie nie są pierwszymi, którzy stanęli w obronie 23-letniego żołnierza.

Reklama
Reklama

Poprawy jego losu żądają też obrońcy praw człowieka oraz dyplomaci ONZ i Wielkiej Brytanii, bo matka Manninga była Walijką, przez co ma on podwójne obywatelstwo.

„Byłem Manningiem"

Amerykanie są w tej sprawie bardzo podzieleni. Jedni uważają go za zdrajcę, inni za bohatera. Za starszym szeregowcem ujął się m.in. w marcu rzecznik Departamentu Stanu P. J. Crowley, który kroki podjęte wobec Manninga uznał za „śmieszne, bezproduktywne i głupie". Po tej wypowiedzi musiał jednak szukać nowej pracy.

Bradley Manning usłyszał ponad 20 zarzutów, w tym wspierania wroga, za co grozi kara śmierci

– Ja byłem Manningiem – opowiada zaś 80-letni Daniel Ellsberg, ikona lewicowego ruchu antywojennego w USA, który 40 lat temu ujawnił tajne dokumenty w sprawie Wietnamu. Ellsberg podkreśla, że jego też przedstawiano jako zdrajcę i ostrzegano przed strasznymi konsekwencjami przecieku dla dyplomacji USA. 80-latek bierze więc w udział w protestach poparcia dla Manninga – został już z tego powodu dwukrotnie aresztowany. I przekonuje: – Myślę, że to bohater, który zrobił wiele dobrego dla tego kraju.

– Gdyby konsekwencje przecieku tych dokumentów pomogły jedynie w rozpoczęciu rewolucji w Tunezji, a potem w Egipcie, Jemenie, Bahrajnie, Libii, etc., to można by mówić o niezwykle pozytywnym wpływie WikiLeaks. Jednocześnie depesze te wywołały wrzawę w Indonezji, Indiach, Meksyku, Kenii i wielu innych krajach, co postawiło w trudnej sytuacji amerykańską dyplomację – mówi „Rz" Greg Mitchell, publicysta „The Nation" i autor wydanych niedawno książek „The Age of WikiLeaks" i „Bradley Manning. Truth and Consequences".

Mitchell zauważa, że nieznany jest żaden przypadek, który potwierdzałby jeden z głównych zarzutów rządu USA wobec WikiLeaks: narażenia na niebezpieczeństwo życia żołnierzy, informatorów, etc. Z powodu przecieków rezygnację musiał jednak złożyć ambasador USA w Meksyku, a ambasador w Ekwadorze został niedawno uznany za persona non grata. Do Waszyngtonu przez WikiLeaks ściągnięto też ambasadora USA w Libii.

Reklama
Reklama

Jak ten gigantyczny przeciek zmieni Amerykę? – Jeden pogląd na tę sprawę mówi, że rząd stanie się bardziej tajemniczy, bo będzie się obawiał rzeczy, które mogą ujrzeć światło dzienne. A drugi, że rząd będzie pracował bardziej jawnie, bo będzie się obawiał, że sekrety wyjdą na jaw – tłumaczy „Rz" Mitchell.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora j.przybylski@rp.pl

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama