Korespondencja z Brukseli

Sprawująca władzę w Niemczech Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU) opowiada się za umożliwieniem opuszczania strefy euro przez państwa niebędące w stanie przestrzegać zasad funkcjonowania unii walutowej. Jak podał dziennik „Financial Times Deutschland", kierownictwo CDU przedstawi projekt uchwały w tej sprawie na rozpoczynającym się w niedzielę zjeździe partii.

„Jeśli państwo członkowskie trwale nie będzie chciało lub nie będzie mogło przestrzegać zasad związanych ze wspólną walutą, powinno mieć możliwość dobrowolnego wystąpienia ze strefy euro, bez opuszczania UE" – napisano w dokumencie partii. Kraj występujący ze strefy euro byłby zrównany w prawach z państwami członkowskimi UE, które nie wprowadziły u siebie wspólnej waluty. Dotychczasowe traktaty UE nie zawierają żadnych postanowień w tej sprawie.

Na kongresie w Lipsku chadecy będą też głosować nad apelem o zmianę zasad zarządzania Europejskim Bankiem Centralnym. „W przyszłości waga głosów w Radzie Prezesów zależałaby od znaczenia gospodarczego kraju" – brzmi fragment rezolucji przygotowanej przez sekretarza generalnego CDU Hermanna Gröhe. To dałoby Niemcom 27-procentowy udział w EBC.

Chadecy chcą więcej władzy dla Niemiec w Europejskim Banku Centralnym

Obecnie Rada EBC działa na zasadzie: jeden człowiek, jeden głos. Każde państwo strefy euro reprezentuje prezes jego banku centralnego, czyli w teorii w głosowaniu większościowym zdanie Niemca waży tyle samo co Maltańczyka czy Cypryjczyka. W radzie zasiada dodatkowo sześciu członków zarządu EBC. Podejmuje ona kluczowe dla euro decyzje: o poziomie stóp procentowych czy – jak ostatnio – ratowaniu krajów bankrutów.

Propozycja CDU to efekt rozczarowania polityką EBC. W opinii niemieckich mediów i polityków nastawiony jest on bardziej na ratowanie bankrutów niż dbałość o naczelny cel banku centralnego, jakim jest stabilność pieniądza. Wspólna waluta była ceną, którą Niemcy zgodziły się zapłacić za zgodę Europy na zjednoczenie ich kraju.

Ale warunkiem było skonstruowanie EBC na wzór Bundesbanku, czyli niezależnego banku centralnego, który dba o niską inflację. Tymczasem od miesięcy EBC pompuje w rynki setki miliardów euro w celu ratowania upadających krajów. Kupuje od banków obligacje greckie, hiszpańskie czy włoskie, aby powstrzymać spadek ich cen.

Niemcy uważają, że to sprzeczne z zakazem finansowania rządów przez bank centralny. Na znak protestu z Rady EBC, a jednocześnie ze stanowiska szefa Bundesbanku, odszedł w maju 2011 roku Axel Weber, pozbawiając się tym samym szans na stanowisko następnego prezesa EBC. Do końca roku rezygnację zapowiedział Jürgen Stark, główny ekonomista frankfurckiej instytucji i członek jej zarządu. A EBC dalej kupuje obligacje, a na dodatek europejscy politycy wystąpili z pomysłem wykorzystania rezerw złota narodowych banków centralnych do zwiększenia siły rażenia funduszu ratunkowego.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Pomysł CDU nie podoba się europejskim ekspertom. – Zasada jednego głosu na kraj, która legła u podstaw EBC, miała swoje uzasadnienie. Każde państwo, wchodząc do strefy euro, zrzeka się części swojej suwerenności i musi być w równym stopniu reprezentowane w Radzie EBC – mówi „Rz" Janis Emmanuilidis, ekspert European Policy Centre.

– Propozycja CDU nie ma żadnego uzasadnienia merytorycznego. Stoją za nią tylko argumenty narodowe, by nie powiedzieć – populistyczne: dać więcej władzy Niemcom – mówi Piotr Kaczyński z Centre for European Policy Studies. Jego zdaniem należy ją analizować w kategoriach politycznych. – Jeśli to miałaby być cena, którą trzeba zapłacić za to, aby CDU poparło większe uwspólnotowienie innych decyzji gospodarczych, to warto policzyć, czy zysk będzie wart tej ceny – podkreśla.