Korespondencja z Brukseli

Do testów nie zgłosiła się Polska. Nieoficjalnie wiadomo, że poza nami niegotowe są jeszcze Słowacja, Słowenia, Rumunia, Węgry, Łotwa, Portugalia, Finlandia i Irlandia.

Nie ma danych

Celem programu pilotażowego jest przetestowanie działania infrastruktury cyfrowej stanowiącej podstawę zielonych certyfikatów.

– Pilotaż obejmuje testowanie zdolności państw członkowskich do łączenia się z portalem UE, ładowanie i pobieranie kluczy publicznych potrzebnych do weryfikacji certyfikatu, a także testy bezpieczeństwa – mówi Johannes Bahrke, rzecznik Komisji Europejskiej.

Mieszkańcy poszczególnych państw nie biorą udziału w pilotażu – wykorzystywane są sztuczne dane i klucze publiczne. System ma działać w trybie offline, co oznacza, że żaden z urzędników sprawdzających certyfikat nie będzie miał dostępu do bazy danych. Sprawdzi tylko autentyczność wygenerowanego kodu QR.

Komisja celuje w 1 czerwca jako datę, gdy system będzie w pełni sprawdzony i operacyjny. Od tego momentu każde państwo UE będzie mogło się do niego podłączyć.

– Na razie Polski w tym nie ma, bo nie dostarczyliśmy danych. Mam nadzieję, że nie skończy się na tym, że w ogóle nas w tym nie będzie – mówi Andrzej Halicki, eurodeputowany PE, wiceprzewodniczący Komisji Sprawiedliwości, Swobód Obywatelskich i Spraw Wewnętrznych w PE, która zajmuje się certyfikatem.

Spór o testy

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze samorządy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Techniczne próby realizowane są równolegle do prac legislacyjnych. Projekt Komisji Europejskiej jest teraz przedmiotem negocjacji między PE a unijną Radą, z udziałem Komisji Europejskiej – tzw. trilogów. Drugi z nich odbywał się we wtorek i prezydencja portugalska, negocjująca w imieniu Rady, jest optymistyczna.

– Parlament ma poczucie pilności – powiedziała Ana Zacarias, minister ds. europejskich. Według niej do rozstrzygnięcia pozostaje przede wszystkim kwestia ceny testów. – Eurodeputowani chcą, żeby były one darmowe, ale tego nie można państwom narzucić – powiedziała. Problemem może być także, jakie szczepionki będą uprawniały do otrzymania dokumentu. Eurodeputowani chcą, żeby tylko autoryzowane przez Europejską Agencję Leków, co może wywołać sprzeciw Węgier, szczepiących na masową skalę preparatami rosyjskim i chińskim.

Paszport do kina?

Zielony cyfrowy certyfikat może też zmienić swoją nazwę, bo PE chciałby, żeby był to unijny certyfikat Covid-19. – To lepsza nazwa – przyznała Zacarias.

Ma on zawierać jedną z trzech informacji. Czy posiadacz jest zaszczepiony? Czy ma negatywny wynik testu? Czy ma przeciwciała po przebyciu Covid-19? Bruksela planuje jego użycie jako dokumentu przywracającego swobodę podróżowania w UE. Zamiast chaosu indywidualnych rozwiązań czy bilateralnych umów będzie – prawdopodobnie już od 21 czerwca – jeden standard. Niektóre państwa chcą też wykorzystywać ten dokument do celów wewnętrznych, np. do wejścia na wydarzenia publiczne czy nawet większe prywatne imprezy. Taką propozycję przygotowuje np. Belgia.

Paszporty szczepionkowe dyskutowane są też w innych krajach i np. w USA pojawia się krytyka ze względu na ich dyskryminujący charakter. KE przekonuje jednak, że w Unii będzie inaczej, bo dokument nie będzie faworyzował osób zaszczepionych. Te same prawa będą miały osoby przetestowane. Tyle że prawdopodobnie będą za to musiały ciągle płacić.