- Oskarżam Raszida Ganusziego o zorganizowanie zamachu - powiedział brat zabitego Abdelmadżid Belaid, cytowany przez agencję AFP.

Reklama
Reklama

Ganuszi to przywódca rządzącej, islamistycznej partii Nahda. Nie sprawuje rządowych funkcji.

Do wychodzącego z domu 48-letniego Szokriego ktoś oddał kilka strzałów. Polityk zmarł po przewiezieniu do szpitala. Członkowie jego rodziny sugerowali, że wcześniej mu grożono śmiercią. Dodawali, że zamachowiec był w ubrany w tradycyjny arabski strój (charakterystyczny dla islamistów, bo lewicowcy ubierają się po europejsku).

Nahda zaprzeczyła związkom z zamachem. A premier i zarazem jeden z liderów tej partii Hamadi Dżebali nazwał zabójstwo "aktem terroryzmu".

Pod gmachem MSW pojawiły się setki wzburzonych ludzi. W tym samym miejscu ponad lata temu zbierały się tłumy przeciwników dyktatora Zin el Abidina Ben Alego, obalonego w styczniu 2011. Był to pierwszy sukces rewolucji arabskich, które potem z Tunezji przeniosły się do innych krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu.

Teraz w Tunezji toczy się bój ustrojowy między islamistami a zwolennikami państwa świeckiego i liberalnego. Po tej drugiej stronie na sile zyskuje Front Ludowy. W jej skład wchodzi wiele ugrupowań, w tym Demokratyczna Partia Patriotyczna, której sekretarzem generalnym był Szokri. To małe skrajnie lewicowe ugrupowanie, marksistowskie i panarabskie.

Zabójstwo lidera partii w Tunezji