Korespondencja z Nowego Jorku
Ambasador USA przy ONZ Susan Rice zostanie głównym doradcą Białego Domu ds. bezpieczeństwa państwa. Rice zastąpi na tym stanowisku Toma Donilona, który zrezygnował. Samantha Power zostanie z kolei nowym ambasadorem USA przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Nominacje dwóch kobiet na kluczowe stanowiska dla polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych wieńczą proces kompletowania nowego zespołu doradców i współpracowników Baracka Obamy na jego drugą kadencję.
Decyzje ogłoszone podczas konferencji prasowej w Ogrodzie Różanym Białego Domu nie zaskoczyły nikogo. O odejściu Donilona wiedziano od dawna. Prezydent, który pierwotnie widział Rice na stanowisku sekretarza stanu (objął je ostatecznie senator John Kerry), nie ukrywał, że chce powierzyć jej stanowisko doradcy. – Jest silna i nieustraszona – mówił Obama – cieszę się, że jest u mojego boku i pokieruje zespołem zajmującym się bezpieczeństwem narodowym podczas mojej drugiej kadencji.
Eksperci nie przewidują zasadniczych zmian w polityce zagranicznej USA. Obie panie już od dłuższego czasu należą do kręgu najbliższych współpracowników prezydenta.
– Polityka zagraniczna była zawsze domeną kilku najbliższych osób związanych z Obamą – uważa profesor Charles Kupchan z waszyngtońskiego think tanku, Rady Stosunków Międzynarodowych – Susan Rice zawsze należała do tej grupy. Poza tym prezydent jest sam zaangażowany w prowadzenie polityki. W konsekwencji przesunięcia personalne w gronie najbliższych doradców nie odgrywają tu większej roli.
Mogą jednak zmienić się pewne tony w prowadzonej przez USA dyplomacji, bo nowa doradczyni prezydenta znana jest z bezkompromisowego wypowiadania swoich poglądów. Media przypominają, że to właśnie Rice była zwolenniczką interwencji NATO w Libii, która doprowadziła do obalenia tamtejszego reżimu.
Jednocześnie jednak ani ona, ani Samantha Power nie opowiadały się za bardziej stanowczym zaangażowaniem Amerykanów w Syrii. Nie wiadomo też, jakie kierunki dyplomacji obie panie będą uznawać za kluczowe. Odchodzący Donilon był jednym z głównych architektów operacji, która doprowadziła do zabicia przywódcy Al-Kaidy Osamy bin Ladena, wyraźnie optował za przekierowaniem zainteresowania polityki zagranicznej USA w stronę Azji.
Nominacja Rice interpretowana jest także jako wyzwanie rzucone republikanom. Była ambasador przy ONZ miała zastąpić odchodzącą szefową dyplomacji Hillary Clinton. Uwikłała się jednak w kontrowersje po ataku na amerykański konsulat w Bengazi we wrześniu ubiegłego roku, twierdząc, iż był on wynikiem spontanicznego protestu.
Gdy republikanie zapowiedzieli, że podczas zatwierdzania jej nominacji nie zostawią na niej suchej nitki, poprosiła prezydenta o nieuwzględnianie jej kandydatury na stanowisko sekretarza stanu. Objęcie pozycji doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego nie wymaga zatwierdzenia przez Kongres.