Meksyk co do zasady nie używa sił bezpieczeństwa do zatrzymywania nieposiadających dokumentów cudzoziemców przed opuszczeniem kraju - podkreśla Reuters.
Obecnie jednak Meksyk próbuje zatrzymać napływ imigrantów z krajów trzecich do USA w związku ze sformułowaną przez Donalda Trumpa groźbą dotyczącą wprowadzenia ceł na wszystkie towary z Meksyku, jeśli kraj ten nie podejmie działań zmierzających do zablokowania napływu nielegalnych imigrantów do Stanów.
W efekcie po tym jak 6500 żołnierzy i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa zostało wysłanych na południową granicę Meksyku z Gwatemalą, którą przekracza wielu nielegalnych imigrantów.
- W północnej części kraju rozmieściliśmy 14 tys., prawie 15 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej i armii - powiedział Luis C. Sandoval.
- Gdybyśmy zostawili to całkowicie w rękach Narodowego Instytutu Migracji, nie byłoby możliwe (zatrzymanie fali imigrantów - red.) - dodał dowódca meksykańskiej armii. - Dlatego dostarczamy wsparcia - podkreślił.
7 czerwca Meksyk zobowiązał się do "znaczącego zmniejszenia liczby imigrantów, którzy docierają do granic USA" w ciągu 45 dni. Jeśli to się nie uda, prezydent Meksyku rozważy zmiany w prawie, które miałyby uczynić z Meksyku strefę buforową, która miałaby zablokować napływ imigrantów do USA. Meksyk miałby stać się krajem, w którym imigranci prosiliby o azyl.