Jak dodała, łatwiej się rozmawia, gdy druga strona podejmuje działania i rozwiązuje problemy.
Data i miejsce rozmowy premierów Donalda Tuska i Algirdas Butkevičiusa nie są jeszcze znane. Być może, potwierdza Kidawa-Błońska, że dojdzie do tego w Brukseli w związku z jakimś spotkaniem unijnym.
Dzień wcześniej brak działań i brak rozwiązania "choćby jednego z nabrzmiałych od 20 lat problemów" wytknął na konferencji prasowej w Brukseli szef MSZ Radosław Sikorski.
Chodzi o problemy polskiej mniejszości na Litwie. Polska wstrzymała się z krytyką północno-wschodniego sąsiada na czas litewskiego przewodnictwa w Unii Europejskiej. Skończyło się 31 grudnia. Rząd Butkevičiusa mimo zapewnień, a nawet wpisania spraw mniejszości do umowy koalicyjnej, nie rozwiązał żadnej z nich.
Najważniejsza z punktu widzienia Polaków na Litwie ustawa o mniejszościach narodowych utknęła w szufladzie. Rządowy projekt przewiduje pisanie nazw ulic i miejscowości także w języku mniejszości, jeżeli stanowi ona na danym terenie co najmniej 25 proc. mieszkańców.
Znacznie więcej niż jedną czwartą mieszkańców Polacy stanowią w rejonach solecznickim i wileńskim (podstołecznym). Na razie są tam prześladowani za polskie napisy, które pojawiły się, gdy było to legalne.
Do rangi ponurego symbolu stosunków polsko-litewskich urastają wysokie kary wymierzane adminstracjom tych rejonów (a są one w rękach miejscowej polskiej partii AWPL, żeby było pikantniej współtworzącej rząd Butkevičiusa) za to, że nie zdjęły - z prywatnych - domów tabliczek, na których obok litewskich są i polskie nazwy.
Na dodatek nacjonalistyczna atmosfera nakręca się na Litwie jak zwykle przed wyborai (w maja są prezydenckie) i szansa na załatwienie problemów mniejszości maleje.
Szef litewskiego rządu socjaldemokrata Algirdas Butkevičius wspomniał o chęci spotkania z Donaldem Tuskiem w zeszły poniedziałek na szczycie państw bałtyckich. W sobotę powiedział, że chciałby, aby to nastąpiło jak najszybciej.
Dziś jego rzeczniczka powiedziała Radiu Znad Willi, że nie będzie miało ono charakteru oficjalnego i że dojdzie do niego prawdopodobnie w Brukseli.
Wczoraj okazało się, że do Wilna na święto narodowe Litwy 16 lutego pojedzie z przyczyn zdrowotnych Bronisław Komorowski. Wcześniej nie opuszczał tej uroczystości.