Dzień później zaatakowana została klinika, w której odbywają się szczepienia, w południowo-zachodniej Francji, w Urrugne. Placówka została częściowo zniszczona w wyniku podpalenia - informują lokalne media.
W sobotę na ulicach miast w całej Francji protestowało ponad 100 tysięcy osób, demonstrujących przeciwko zapowiedzianym przez Macrona regulacjom.
Zdaniem protestujących Macron, zapowiadając m.in. ograniczenie swobodnego dostępu do miejsc publicznych niezaszczepionym, narusza ich wolności.
W czasie wiecu w Paryżu francuska polityk, Martine Wonner, wzywała protestujących do oblężenia biur parlamentarzystów wspierających politykę rządu w walce z COVID-19.
Wonner w niedzielę twierdziła, że jej słowa zostały źle zrozumiane. Mimo to została zmuszona do opuszczenia swojej frakcji parlamentarnej.
W ubiegłym tygodniu panel naukowców, którzy doradzają francuskiemu rządowi ostrzegł, że czwarta fala epidemii uderzy we Francję w najbliższych miesiącach. Tymczasem dotychczas w pełni zaszczepionych jest mniej niż 40 proc. mieszkańców kraju, a badanie Ipsos z ubiegłego roku wykazało, że jedynie ok. 40 proc. ankietowanych we Francji zamierza zaszczepić się przeciw COVID-19.