Wspólna norwesko-rosyjska ekipa naukowców wyruszyła do wraku w sobotę, dziś pobrano pierwsze próbki.

Z ich wstępnych badań wynika, że w przewodach wentylacyjnych "Komsomolca" stężenie radioaktywnych substancji jest sto tysięcy razy wyższe niż normalne stężenie wód morskich.

Badanie musi być jeszcze powtórzone w warunkach laboratoryjnych. Zbadane zostaną także próbki wody i dna morskiego z różnych odległości od wraku.

W badaniach wziął udział wysoko wyspecjalizowany dron, który pobrał próbki z mniej dostępnych miejsc okrętu.

"Komsomolec", radziecki podwodny okręt atomowy, służbę rozpoczął w 1984 roku, a zakończył 5 lat później w wyniku pożaru. Nie udało się go ugasić i okręt zatonął. Spoczął na dnie Morza Barentsa, na głębokości ok. 2 km, około 100 mil morskich na południowy zachód od Wyspy Niedźwiedziej.

Zginęło wówczas 42 marynarzy, 27 uratowali rybacy ze znajdujących się w pobliżu jednostek.

We wraku wciąż znajdują się dwie torpedy z głowicami nuklearnymi i reaktor atomowy.

Między 1989 a 2007 rokiem kilkakrotnie badano promieniowanie wewnątrz wraku. Ekspedycje wysyłali w tym celu zarówno Rosjanie, jak i Norwegowie. W latach 1991-1993 wykryto wysokie skażenie, ale aż do dzisiejszych badań sie ono nie powtórzyło.