W liście do May Milton tłumaczy swoją decyzję "poważnymi obawami o możliwość opuszczenia UE bez umowy". Takiej możliwości nie wykluczył ani Boris Johnson, ani Jeremy Hunt - a jeden z nich zostanie 23 lipca ogłoszony nowym liderem torysów.
Milton dodaje, że jej zdaniem "parlament powinien nadal odgrywać centralną rolę w zatwierdzaniu umowy", a "Wielka Brytania powinna opuścić UE w odpowiedzialny sposób".
Milton zasiadała w rządzie torysów nieprzerwanie od 2010 roku. W liście do May, w którym informuje o swojej dymisji podkreśla, że jej zdaniem "jeśli Wielka Brytania opuści UE, kluczowe będzie, aby utrzymała bliski związek ze swoim najbliższym sąsiadem i największym partnerem handlowym". "Będę nadal wspierać rząd w próbach znalezienia sposobu na osiągnięcie tego" - zapewnia.
"Miałam nadzieję, że opuścimy UE 29 marca i żałuję, że nie było to możliwe" - podkreśla.
"Było honorem i zaszczytem służyć rządowi przez ostatnich dziewięć lat (...). Będę nadal reprezentować moich wyborców, ale wierzę, że mogę to robić bardziej efektywnie z tylnych ław parlamentu" - podsumowuje.
Wyboru nowego lidera torysów dokonało 160 tys. członków partii wybierze spośród dwójki: Boris Johnson (były szef MSZ, były mer Londynu) i Jeremy Hunt (obecny szef MSZ). Głosowanie zakończyło się 22 lipca.
Dwójkę kandydatów na stanowisko szefa partii i premiera wyłonili w serii głosowań posłowie Partii Konserwatywnej. Ostatecznego wyboru dokonują jednak wszyscy członkowie partii. Faworytem wyborów jest Johnson.
Johnson zadeklarował też, że jest gotów przeprowadzić tzw. twardy brexit - czyli brexit bez umowy. Przeciwko takiemu rozwiązaniu przeciwna jest jednak część parlamentarzystów Partii Konserwatywnej. Niektórzy z nich deklarują, że gdyby rząd Johnsona zmierzał do twardego brexitu, zagłosowaliby za wotum nieufności dla własnego gabinetu, co oznaczałoby przedterminowe wybory do Izby Gmin.
Do zmiany premiera dochodzi po tym, jak w związku z impasem ws. brexitu, spowodowanym trzykrotnym odrzuceniem przez Izbę Gmin umowy wynegocjowanej z UE przez Theresę May, Bruksela musiała opóźnić datę wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii (pierwotnie miało do tego dojść 29 marca) - najpierw na 12 kwietnia/22 maja, a potem na 31 października.
W tzw. głosowaniach orientacyjnych przeprowadzonych w Izbie Gmin żadne z rozwiązań impasu, alternatywnych wobec umowy Theresy May, nie zdobyło większości. Najbliżej większości była propozycja wejścia przez Wielką Brytanię w unię celną z UE po brexicie.
Umowa wynegocjowana przez May była za każdym razem odrzucana m.in. głosami części posłów Partii Konserwatywnej i popierającej rząd Demokratycznej Partii Unionistycznej. Powodem sprzeciwu polityków partii rządzącej wobec umowy brexitowej wynegocjowanej przez szefową rządu jest zawarty w niej mechanizm tzw. backstopu, czyli tymczasowe pozostanie przez Wielką Brytanię w unii celnej z UE, aby uniknąć odtworzenia regularnej granicy celnej między Irlandią a Irlandią Północną, co stałoby w sprzeczności z postanowieniami tzw. porozumienia wielkopiątkowego z 1998 roku, które zakończyło konflikt w Irlandii Północnej.
May podała się do dymisji 7 czerwca. Premierem Wielkiej Brytanii była od 2016 roku, od czasu referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z UE, po którym do dymisji podał się David Cameron.
Brytyjczycy podjęli decyzję o wyjściu z UE w referendum z 23 czerwca 2016 roku. Za wyjściem z Unii głosowało 51,89 proc. respondentów, przeciw - 48,11 proc. Zwolennicy pozostania w UE stanowili większość spośród głosujących w Szkocji (62 proc.) oraz Irlandii Północnej (56 proc.), a także na Gibraltarze (95,9 proc.).