W czasie wizyty Angeli Merkel na Węgrzech uwaga świata skupiona była na dyspucie politycznej, stosunku do konfliktu ukraińskiego i krytyce rządu Fideszu. Tymczasem we wtorek niektóre dobrze poinformowane węgierskie media podały, że znacznie ważniejsza była pozostająca w cieniu ekonomiczna część wizyty. Udało się uzgodnić kilka dużych kontraktów dla niemieckich koncernów.

Po pierwsze zyskają wielkie koncerny motoryzacyjne, które już obecnie mają 40-proc. udział w niemieckich inwestycjach na Węgrzech. Obok fabryki w Kecskemét powstać ma jeszcze jeden zakład Mercedesa (w którym produkowany ma być nowy model koncernu), a także całkiem nowy obiekt przemysłowy BMW.

Kolejny wielki kontrakt otrzyma Siemens, który ma wykonać elektroniczne systemy kontrolne i zabezpieczenia nowych bloków elektrowni jądrowej w Paks budowanej przez Rosatom za pieniądze z rosyjskiego kredytu. Wreszcie trzecia umowa dotycząca zakupu 30 helikopterów wojskowych. Ten łakomy kąsek otrzyma najprawdopodobniej niemiecko-francuski Airbus Helicopters (a nie np. amerykański Sikorsky, albo brytyjsko-włoska Westland-Augusta).

Inwestorom niemieckim nie spodobał się za to wprowadzony nieoczekiwanie system elektronicznego śledzenia przewozu towarów (EKÁER). Od tej pory trudniej będzie „eksportować" wyroby tylko na papierze, by np. odebrać zwrot VAT-u. Niemcy sa najważniejszym partnerem gospodarczym Węgier.

Niemieckie firmy zainwestowały na Węgrzech ponad 18 mld euro, co stanowi 26 proc. wszystkich zagranicznych inwestycji bezpośrednich.