W uroczystościach uczestniczyło około 1000 osób, wśród nich 90 kobiet, które przeżyły pobyt w  tym obozie koncentracyjnym. Podczas wojny przetrzymywano tam przede wszystkim Polki, Żydówki, Niemki i Romki. Zginęło ich tam ponad 90 tysięcy.

Po uroczystościach dla gości przygotowany był posiłek w tak zwanym Namiocie Spotkań. Dla najważniejszych gości, w tym Pierwszych Dam Polski i Niemiec  - Anny Komorowskiej i Danieli Schadt, przygotowano eleganckie nakrycia. Ocalałym przypadły w udziale drewniane ławy i stoły, a jeść musiały z plastikowych naczyń i takimiż sztućcami. VIP-ów obsługiwali kelnerzy, pozostali goście otrzymali bony na posiłki.

O wydarzeniu tym niemieckiemu dziennikowi opowiadała m.in. 21-letnia wolontariuszka, Hannah Rainer, która opiekowała się grupą starszych Polek. - Organizatorzy wykazali się cynizmem - uważa.

- Ten kontrast był upokarzający - uważa inny wolontariusz, Jakub Wiśniowski, który także towarzyszył ocalałym Polkom.

Organizator uroczystości, Fundacja Miejsc Pamięci, tłumaczy, że z powodów protokolarnych konieczne było wyróżnienie niektórych gości. Tymczasem wiadomo, że przedstawiciele prezydenta Joachima Gaucka prosili tylko o zarezerwowanie stołu.

Rzecznik organizatorów tłumaczył również, że na terenie obozu miał miejsce zaledwie poczęstunek, a wieczorem wszyscy goście zaproszeni byli na uroczysty obiad. Jednocześnie jednak przyznał, że zróżnicowanie w traktowaniu gości mogło robić "dziwne wrażenie".