Jędrzej Bielecki z Rygi
Słowa, za które przeszło rok temu ginęli Ukraińcy na Majdanie, ostatecznie w deklaracji szczytu się nie pojawią. Nie będzie więc obietnicy, że nawet w odległej przyszłości i za cenę bolesnych reform Ukraina, podobnie jak Gruzja i Mołdawia, znajdą się kiedyś w Unii Europejskiej.
– Stanęło na formule, że „Unia uznaje europejski wybór Ukrainy. Ale to w żadnym przypadku nie oznacza perspektywy członkostwa. Właściwie nie wiadomo, co to oznacza" – mówi, prosząc o zachowanie anonimowości, wysoki rangą urzędnik UE".
Johannes Hahn, komisarz ds. poszerzenia Unii, jest bardziej dyplomatyczny. – Chcemy jasno stwierdzić, że każdy kraj ma prawo do suwerennego wyboru swojej przyszłości. To podstawowa zasada prawa międzynarodowego – tłumaczy „Rz".
Tuż przed przylotem do Rygi prezydent Petro Poroszenko próbował rzutem na taśmę wydrzeć bardziej zobowiązujące sformułowanie. Apelował o to w czasie rozmowy w Londynie z Davidem Cameronem.