O sprawie pisze chiński tabloid "Global Times", dziennik wydawany pod auspicjami oficjalnego dziennika Komunistycznej Partii Chin, "People's Daily".

Jak czytamy w "Global Times" "nagłe zamknięcie Instytutu Badań Medycznych nad Chorobami Zakaźnymi" w Fort Derick (Maryland) "jest nadal owiane tajemnicą". Tymczasem - zdaniem autorów listu - postępowanie ws. laboratorium może "przeciwdziałać przyszłej epidemii".

"Global Times" odnotowuje przy tym, że "określeni zachodni politycy i media podejmują próby oczerniania (Chin) i wskazywania ich jako podejrzanego w śledztwie ws. pochodzenia koronawirusa".

Tymczasem autorzy listu z Chin podkreślają, że aby przeciwdziałać przyszłej epidemii, "WHO powinna przywiązywać szczególną uwagę do laboratoriów prowadzących badania nad groźnymi wirusami, a nawet bronią biochemiczną".

Zwracają przy tym uwagę na laboratorium w Fort Derick, w którym - jak piszą "przechowywane są wirusy takie jak Ebola, SARS czy MERS".

Jednocześnie - jak czytamy w liście - w 2019 roku, tuż przed wybuchem pandemii koronawirusa, w laboratorium "doszło do wycieku (...), szczegółowe informacje na temat którego nie zostały przedstawione przez USA, pod pretekstem (ochrony) bezpieczeństwa narodowego".

"Informacja ujawniona przez amerykańskie media (...) wzbudziła spekulacje, że koronawirus mógł być powiązany z amerykańskim laboratorium" - pisze "Global Times".

Autorzy listu z apelem do WHO podkreślają, że Chiny "zezwoliły wirusologom z zachodnich państw, a nawet dziennikarzom mainstreamowych mediów w USA na wizytę w Instytucie Wirusologii w Wuhan, podczas gdy USA nie udostępniły laboratorium w Fort Derick (...)".