Jego wypowiedzi często trafiają do rosyjskich mediów i nikogo już w Rosji nie dziwi, że zarządzając jednym z najmniejszych i najbiedniejszych regionów, często zabiera on głos w sprawach wagi państwowej. Jednak ostatnie stwierdzenie Kadyrowa o tym, że „rosyjskich opozycjonistów trzeba traktować jako wrogów narodu czy zdrajców", wywołało prawdziwą burzę. Oskarżył on przedstawicieli opozycji demokratycznej o współpracę z zachodnimi służbami i zaproponował, by stawiać ich przed sądem pod zarzutem „działalności dywersyjnej". Tuż po tym kilka organizacji zajmujących się obroną praw człowieka poprosiło prezydenta Rosji Władimira Putina, aby zdymisjonował czeczeńskiego przywódcę.
Kreml milczy
– Mimo że poglądy Kadyrowa zbieżne są z nastrojami rosyjskiej elity politycznej, nie powinien on wygłaszać ich publicznie, będąc przywódcą jednego z rosyjskich regionów i zajmując tak ważne stanowisko – mówi „Rz" Siergiej Mitrochin, lider opozycyjnej partii Jabłoko. – Złożyliśmy wniosek do władz Moskwy o zgodę na przeprowadzenia manifestacji, podczas której będziemy domagali się dymisji Kadyrowa – dodaje. Dymisji przywódcy Czeczenii domaga się także Kongres Rosyjskiej Inteligencji, który wystosował odpowiednie pismo do Putina, pod którym swoje podpisy złożyło kilkudziesięciu znanych rosyjskich obrońców praw człowieka, naukowców, polityków oraz działaczy społecznych. Jak twierdzą, w Czeczenii panuje reżim totalitarny, a wypowiedzi jej lidera „stanowią zagrożenie dla całego społeczeństwa obywatelskiego w Rosji". – Dzisiaj Kadyrow występuje już w roli osoby, która próbuje robić porządki na terenie całego kraju. Nie ma gwarancji, że jutro nie zacznie szukać „zdrajców" w rządzie, a nawet na Kremlu – mówi „Rz" rosyjski dysydent Lew Ponomariow, który podpisał się pod listem Kongresu Inteligencji.
Całą sprawą zajęła się nawet prezydencka Rada ds. Praw Człowieka i Społeczeństwa Obywatelskiego, która również poprosiła Putina o zwrócenie uwagi na tę sprawę i rozważenie ewentualnej dymisji Kadyrowa.
Na wszystkie zarzuty czeczeński przywódca odpowiedział za pośrednictwem jednego z najbardziej wpływowych rosyjskich dzienników „Izwiestia". Zaznaczył, że nie ma pretensji do rosyjskiej opozycji, która działa w ramach systemu państwowego. Z kolei przedstawicielom opozycji, „którzy nie współpracują z władzami państwowymi", zaproponował miejsce w jednym z czeczeńskich szpitali psychiatrycznych. – Mój stosunek do osób, które nawołują do obalenia władz państwowych i zmiany granic Rosji, od lat jest niezmienny. Jestem patriotą i żołnierzem prezydenta Władimira Putina – napisał Kadyrow na łamach gazety. – Jestem gotów wykonać dowolny jego rozkaz – dodał. Rosyjskie media podają, że w najbliższy piątek Kadyrow zamierza wyprowadzić na ulice Groznego setki tysięcy ludzi, którzy będą protestowali przeciwko „obecności piątej kolumny w Rosji".
Prezydent Rosji głosu nie zabiera i milczy, podobnie jak wtedy, gdy Ramzan Kadyrow rozkazał strzelać do funkcjonariuszy rosyjskich służb, którzy bez jego zgody przeprowadzali operacje na terenie czeczeńskiej republiki. Stało się to wtedy, gdy Federalna Służba Bezpieczeństwa zatrzymywała na terenie Czeczenii podejrzanych w sprawie zabójstwa jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borisa Niemcowa. Po zatrzymaniu okazało się, że większość z podejrzanych była związana z batalionem czeczeńskiego MSW „Siewier", który niegdyś kazał sformować osobiście Kadyrow. W związku z tym adwokat rodziny Niemcowa domagał się przesłuchania czeczeńskiego lidera oraz jego najbliższych współpracowników. Wszystko na nic, gdyż żaden z rosyjskich prokuratorów nie odważyłby się nawet tam pojechać.