- Uważam, że posiadanie prezydenta-celebryty, który ma swoją gwiazdę na Hollywood Boulevard (Donald Trump ma tam gwiazdę - red.) wyleczyło nas z potrzeby posiadania kogoś słynnego na urzędzie - powiedział Clooney w rozmowie z "Variety".

- Może znajdziemy kogoś, kto zna się na robieniu polityki - dodał aktor.

Podczas wywiadu Clooney był pytany też o prezydencką reakcję na zamieszki w Charlottesville w Wirginii (gdzie w czasie protestów przeciwko usunięciu pomnika generała konfederatów Roberta E. Lee doszło do starć neonazistów z lewicowymi kontrdemonstrantami w czasie których jeden z sympatyków skrajnej prawicy wjechał samochodem w tłum zabijając jedną osobę).

- Nie można porównywać organizacji Black Lives Matter (broniącej praw czarnoskórych - red.) z Ku-Klux-Klanem i alt-prawicą. Ci drudzy demonstrują wspierając wyższość białej rasy - mówił.

- Tego nie można zrównywać. Kropka - dodał. Trump w pierwszej reakcji na wydarzenia w Charlottesville potępił akty przemocy popełniane przez obie strony.