Właściciel Fijo siedzi w areszcie. Twierdzi, że jest niewinny i to udowodni. Mężczyźnie, który po skatowaniu psa zniknął i był poszukiwany listem gończym, grozi do 3 lat więzienia.
Fijo, który jest pod opieką Fundacji dla Szczeniąt Judyta, przechodzi intensywną rehabilitację w jednej z klinik w Bielsku Białej.
Zwierzak został zakwalifikowany do terapii w portugalskiej lecznicy, która od wielu lat specjalizuje się w rehabilitacji niepełnosprawnych zwierząt. Fijo wyjeżdża do Portugalii 9 kwietnia.
Ale działania bielskiej kliniki także przynoszą efekty. Jak wynika z ostatniego wpisu na profilu Fundacji dla Szczeniąt Judyta, dzięki wysiłkom rehabilitantów i lekarzy mimo złamanego w czterech miejscach kręgosłupa Fijo poruszył łapą.
"Teraz pół Polski będzie chlipać" - czytamy na profilu Fundacji.
Skatowanie psa odbiło się wśród internautów szerokim echem. Informacje o poszukiwaniu listem gończym jego właściciela przekazywali sobie użytkownicy Facebooka i Twittera, bo było prawdopodobne, że mężczyzna uciekł do Szkocji.
Został jednak zatrzymany w miejscowości oddalonej o 10 km od miejsca zamieszkania.
Niedawno zaczął się jego proces. 30-letni Bartosz D. jest oskarżony o znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem. Skatowany przez niego pies ma złamany kręgosłup, połamane żebra i szczękę i wybite zęby.
Podczas śledztwa mężczyzna zeznał, że obrażenia psa powstały, gdy się na niego przewrócił.