Hiszpanie są w tej sprawie podzieleni - jedni zwracają uwagę na profanację symbolu narodowego, inni obawiają się o wolność słowa w tym kraju.
- Jako obywatel tego państwa jestem zaniepokojony tym, że przyprowadzamy klauna przed oblicze sądu, za to, że wykonuje on swoją pracę - powiedział dziennikarzom Dani Mateo po tym, jak pojawił się przed sędzią rozpatrującym jego sprawę w Madrycie.
- To bardzo mnie martwi, ze względu na obraz mojego kraju i mojej flagi, jaki to pokazuje - dodał.
Sprawę do sądu zgłosił związek policjantów, skarżąc program z 31 października i potępiając "afront wobec Hiszpanii i jej symboli".
W segmencie programu, emitowanego w satyrycznym show "El Intermedio", można było zobaczyć, jak Mateo kicha i wysmarkuje nos w hiszpańską flagę. Następnie ironicznie przeprasza, mówiąc, że nie chciał w ten sposób obrazić "Hiszpana, króla, czy Chińczyków, którzy sprzedają te szmaty".
"Nie rób tego, to nie jest humor, to bezinteresowne obrażanie tych, którzy są dumni (z symboli narodowych) i tych, którzy oddali życie i działają na rzecz pokoju i wolności" - napisała w tweecie Guardia Civil.
Agencja AFP, informując o procesie, zwraca uwagę, że jest to kolejny przypadek sprawy, w której pojawia się pytanie o wolność wypowiedzi w przypadku artystów. W ostatnim czasie głośno było m.in. o raperach, którzy w swoich utworach mieli gloryfikować terroryzm. Np. Raper Valtonyc wyjechał w tym roku do Belgii, aby uniknąć wyroku trzech i pół roku więzienia za promowanie terroryzmu, obrażanie króla i groźby w swoich tekstach.
We wrześniu aktor Willy Toledo został przesłuchany przez sędziego za facebookowy wpis z lipca 2017 roku, w którym bronił trzech kobiet, oskarżonych o bluźnierstwo za inscenizację pozornie religijnej procesji. Jej uczestnicy nieśli gigantyczną plastikową waginę.