Za przyjęciem deklaracji było 15 radnych, 1 osoba się wstrzymała, a dwie były przeciw.
- Warszawska inicjatywa jest bardzo nagłośniona, m.in. dzięki temu, że pojawiła się w stolicy. Wpływa na świadomość nauczycieli, którzy w pewien sposób są pod presją tego typu działań - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" radny startujący z listy PiS Radosław Brzózka.
Czytaj także: O co chodzi w Deklaracji LGBT+?
- Nasza inicjatywa daje sygnał przede wszystkim rodzicom i dziadkom, którzy się do nas zwracają, ale także nauczycielom, że nie muszą obawiać się żadnej presji ideologicznej. Że mogą jak do tej pory spokojnie wychowywać dzieci - dodał.
Przeciw deklaracji był inny radny Jakub Osina. Jego zdaniem samorząd nie powinien zajmować się takimi ideologiami. - Jeśli trzeba przed czymś chronić nasze dzieci to przed pedofilami w kościele a nie przed wyimaginowanym natarciem środowiska LGBT - skomentował.
Warszawscy radni za kilka dni wysłuchają informacji prezydenta o skutkach wprowadzenia karty w stolicy. Włodarze innych miast – przynajmniej do eurowyborów – będą się raczej przyglądać z dystansu rozwojowi sporu.
Czytaj więcej: Polityczna batalia o kartę LGBT