Trwa tragiczna seria nad wodą. W sierpniu –jak podaje Komenda Główna Policji – utonęło dotąd 57 osób.

Mieszkaniec Radomia był nad starachowickim zalewem ze znajomymi. Odpoczywali na niestrzeżonym odcinku plaży.

Gdy bawili się w wodzie, 32-latek nagle zniknął pod powierzchnią. Jego znajomi wezwali na pomoc ratowników. Na miejsce przyjechali także strażacy ze Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego.

Nurkowie zeszli pod wodę. Po około 10 minutach odnaleźli mężczyznę i wydobyli go na brzeg. Mimo akcji reanimacyjnej życia 32-latka nie udało się uratować.

Nie żyje też 34-latek, który w sobotę pływał motorówką po jeziorze Tałty. Tam doszło do jej zderzenia ze skuterem wodnym. Zginął mężczyzna płynący skuterem. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia.

Do niebezpiecznego wypadku doszło też na jeziorze Dadaj koło Biskupca. Tam ciężko ranny został 13-letni chłopiec kierujący skuterem wodnym. Rozpędzona maszyna uderzyła o brzeg, przeleciała kilka metrów i zatrzymała się na drzewie.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że nastolatek nie zapanował nad skuterem i gwałtownie przyspieszył. Dlatego uderzył o brzeg. Siła uderzenia i prędkość były na tyle duże, że maszynę wyrzuciło na wysokość kilku metrów w powietrze i uderzyła w pobliskie drzewo.

Ranny 13-latek w stanie ciężkim został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala dziecięcego w Olsztynie. Chłopiec nie miał uprawnień do prowadzenia skutera wodnego. Okoliczności wypadku bada olsztyńska policja.

W upalne dni wiele osób szuka ochłody nad wodą. - Decydując się na taką formę wypoczynku nie wolno zapominać, że woda to żywioł i nie należy go lekceważyć – apeluje policja.

Podkreśla, że lekkomyślność może doprowadzić do tragedii, a jednym z przykładów nieodpowiedzialnego zachowania nad wodą jest kąpanie się, czy też korzystanie ze sprzętu pływającego po spożyciu alkoholu czy też bez wymaganych uprawnień.

W tym roku od kwietnia utonęło już ponad 200 osób.