Uczestnicy protestu zapowiedzieli, że przez trzy dni będą blokować kopalnię Bradley w hrabstwie Durham w północno-wschodniej Anglii.

Jedna z niewielu kopalni odkrywkowych w Wielkiej Brytanii działa od 2018 roku. Do 2025 roku kraj całkowicie chce odejść od tego surowca.

W ramach protestu cztery osoby przebrane za kanarki siedziały w metalowych klatkach. - Próbujemy zatrzymać kopalnię, bo nie ma zapotrzebowania na węgiel - tłumaczyli.

Inni protestujący pojawili się na miejscu z żółtymi kapeluszami i szalikami. Skandowali hasło: "Nie używamy przemocy". 

Aktywiści żądają, aby władze lokalne i rząd porzuciły plan rozbudowy kopalni. W odpowiedzi firma zarządzająca obiektem powiedziała, że węgiel jest potrzebny w niektórych gałęziach przemysłu. Jeśli Wielka Brytania przestanie produkować węgiel, będzie on musiał być importowany z Australii i Rosji.

Mark Dowdall z The Banks Group dodał, że surowiec ten jest potrzebny, by mogła powstać niezbędna infrastruktura, w tym farmy wiatrowe i słoneczne.