Strażnicy leśni przez cały zeszły rok ukarali za zaśmiecanie lasów tysiące Polaków. Niestety, wszystko wskazuje na to, że w nowym roku Polacy też będą traktować las jak wysypisko odpadów.

Już na początku tego roku obok leśnego parkingu przy trasie Mrągowo-Piecki strażnicy leśni z Nadleśnictwa Mrągowo znaleźli kilka worów wypełnionych śmieciami. Udało im się ustalić personalia brudasa, który nie szanuje własnego środowiska. Okazał się nim kierowca pracujący w hurtowni farmaceutycznej. Mężczyzna dostał mandat - 500 zł.

- To najwyższa kwota, jaką można ukarać sprawcę za tego typu wykroczenie - tłumaczy Adam Pietrzak, rzecznik RDLP w Olsztynie.

Siedem dni później strażnicy leśni z Nadleśnictwa Orneta odkryli, że leśna polana na ich terenie zamieniła się w coś, co przypomina samochodowy szrot. Wśród wyrzuconych do lasu zużytych części była też przednia szyba z... nalepką, na której widniał numer rejestracyjny samochodu.

- Jest szansa, że na tej podstawie funkcjonariuszom Straży Leśnej z Nadleśnictwa Orneta uda się ustalić sprawcę – mówi Adam Siemakowicz, inspektor Straży Leśnej z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie. – Podobny przypadek mieliśmy ostatnio w Nadleśnictwie Parciaki. Tam na podstawie naklejki na samochodowej szybie udało się ukarać sprawcę zaśmiecania lasu.

W minionym tygodniu w okolicach Starego Kawkowa, kolejną stertę śmieci odkryli strażnicy z Nadleśnictwa Kudypy. Udało się im odnaleźć „śmieciarza". To miejscowy rolnik. Mężczyzna dostał mandat.

- Niestety problem wyrzucania śmieci do lasu jest bardzo poważny. W 2011 roku ujawniliśmy 248 sprawców wykroczeń związanych z zaśmiecaniem i zanieczyszczaniem lasu. 90 z nich pouczono, 149 ukarano mandatami na kwotę ponad 30 tys. zł. Przeciwko dziewięciu sprawcom skierowano wnioski o ukaranie do sądów rejonowych – podsumowuje Adam Siemakowicz.

W miniony roku strażnicy z Warmii i Mazur przyłapali i ukarali 250 brudasów. Gdy stopnieją śniegi, straż leśna odkryje zapewne nowe wysypiska. Z roku na rok ich przybywa. Polacy zaśmiecają swoje lasy coraz bardziej i  będzie tak dopóty, dopóki mandaty nie wzrosną do kilku tysięcy złotych. Tak, aby nikomu się ten proceder nie opłacał.

Bo na wzrost świadomości polskich brudasów nie ma co liczyć.