Pracownicy legnickiego MOPS-u, niemal czterysta osób, przyszli dziś do pracy ubrani na czarno albo z czarnymi elementami w stroju.
To już ich trzeci protest. Chcą w ten sposób skłonić władze miasta do wprowadzenia podwyżki płac o 300 złotych miesięcznie.
Dwa poprzednie protesty, czyli pikieta przed Urzędem Miasta Legnicy oraz pikieta podczas obrad Rady Miejskiej Legnicy, zakończyły się fiaskiem.
Władze Legnicy twierdzą, że nie ma na to pieniędzy.
Pracownicy MOPS-u to nie tylko pracownicy socjalni, ale także opiekunki w żłobkach, które również dziś protestują.
Wszystkie chodzą dziś ze specjalnymi znaczkami, na których napisały „Pomoc społeczna potrzebuje pomocy".
Katarzyna Wojtkowska, przewodnicząca Solidarności w legnickim MOPS-ie podkreśla, że podwyżka jest konieczna.
- Jeśli nie dostaniemy podwyżki to niedługo sami będziemy stać w kolejkach po zasiłki – alarmuje Wojtkowska.
I dodaje, że średnia pensja pracownika MOPS-u to 1990 złotych, ale wielu otrzymuje tylko najniższą krajową pensję.
W żłobku nr 4 w Legnicy, aby wesprzeć swoje pracownice, czarną sukienkę założyła również Anna Filemonowicz, kierowniczka placówki, która mówi, że rozumie ich protest, bo panie zarabiają rzeczywiście mało.
Dzień Pracownika Socjalnego został ustanowiony na mocy Ustawy o pomocy społecznej z 19 listopada 1990 roku.