Półtoraroczny samiec został jako kocię przemycony do Kambodży przez pochodzących z Chin właścicieli.
Zwierzęciu usunięto kły i pazury.
O jego istnieniu opinia publiczna dowiedziała się, gdy właściciele kota zamieścili film na TikToku.
I Ministerstwo Rolnictwa Kambodży, argumentując, że trzymanie dzikiego zwierzęcia jako domowego pupila jest nielegalne, i organizacje obrony praw zwierząt brały udział w ustalaniu dokładnego miejsca pobytu lwa i jego właścicieli.
W ubiegłym miesiącu lew został odebrany i przewieziony do ośrodka opieki nad dzikimi zwierzętami, a właściciele pouczeni, by takich zwierząt w domu nie trzymać.
Od czasu konfiskaty kota właściciele apelowali o jego zwrot w wywiadach telewizyjnych i w mediach społecznościowych.
I jak donoszą media - lew wrócił do właścicieli po interwencji Hun Sena - premiera Kambodży od 1985 roku.
Hun Sen oświadczył, że poruszył kwestię lwa w rozmowie z ministrem rolnictwa Veng Sakhonem. Uzgodnili, że wróci on do właścicieli, ale będzie trzymany w "odpowiedniej klatce".
Premier nakazał również zwrócenie właścicielom zwierzęcia wszystkich kar, jakie zostały na nich nałożone (mogło to być ok. 30 tys. dolarów, czyli ponad 31 tys. rieli kambodżańskich).