- Dwóch wałbrzyskich funkcjonariuszy meldując się do służby na godzinę 22 nie przypuszczało, że ta jedna noc pozostanie na długo w ich pamięci – mówi podkom. Kamil Rynkiewicz, rzecznik policji w Wałbrzychu.
Pierwsza interwencja dotyczyła mężczyzny, który po północy zakłócał ciszę nocną w jednej z kamienic.
Policjanci pojechali na miejsce. Na klatce schodowej nie było nikogo. Mundurowi zeszli do piwnicy, a tam w jednym z nich zauważyli mężczyznę wiszącego na pasku.
Funkcjonariusze odcięli go i rozpoczęli akcję reanimacyjną, która trwała około pięciu minut, do momentu, gdy mężczyzna zaczął samodzielnie oddychać i wróciła mu praca serca.
Policjanci wezwali też pogotowie. Cały czas monitorowali oddech i puls mężczyzny, który trafił do szpitala.
Trzy godziny później ten sam patrol został wezwany do innego desperata, który w jednym z bloków przy ul. Batorego chciał wyskoczyć przez okno z trzeciego piętra.
Kiedy policjanci dotarli na miejsce zobaczyli, że mężczyzna wisi na zewnątrz trzymając się parapetu. Na pomoc wezwali pogotowie ratunkowe oraz straż pożarną.
41-letni desperat pozwolił wejść na klatkę schodową jednemu z policjantów i zaczął z nim rozmawiać. Po dłużej rozmowie mężczyzna poprosił policjanta o podanie ręki i pomoc.
Mundurowy pomógł mu wejść do środka budynku. Potem pogotowie zabrało 41-latka do szpitala. - Opanowanie, determinacja i fachowość policjantów przyczyniła się do uratowania życia dwóch mężczyzn – mówi podkom. Kamil Rynkiewicz.