To moment, w którym należy wrócić do telefonów sprzed 25 lat?
Nie. Jeżeli ktoś oczekuje absolutnej prywatności, to telefon zostawia w innym pomieszczeniu. Telefon jest urządzeniem, które bez wątpienia narusza naszą prywatność, a w jakim zakresie, to już zależy od sytuacji. Jeżeli chcemy poprowadzić rozmowę absolutnie poufną, to telefonu ze sobą nigdy nie bierzemy.
Telefony zbierają o nas dane, strony internetowe też. Ale użytkowników internetu są miliardy, a stron internetowych ok. 1,5 miliarda. Czy na świecie jest moc obliczeniowa wystarczająca do tego, żeby te dane przetworzyć? A może danych jest tak dużo, że powstaje chaos informacyjny i nie musimy się niczego obawiać?
Byłbym ostrożny z tezą, że dane nie są zbierane kierunkowo, że jesteśmy tylko elementem statystyki, a nie konkretnymi celami. Czasami dane są zbierane kierunkowo i w takim przypadku potężne moce do przetwarzania wcale nie są potrzebne. Natomiast jeżeli chodzi o masowe przetwarzanie, to co można z nich wywnioskować? Jedynie trendy. Przy zbyt dużej grupie nie opłaca się wykonywać bardzo zaawansowanych analiz, bo dokonamy ich dla jakiejś mitycznej statystycznej osoby, która w ogóle nie istnieje. Natomiast jeśli chodzi o moce obliczeniowe, to przetwarzanie wykonywane jest do poziomu racjonalnego, czyli osiągania celów, które nas interesują. Dostosowujemy się też do dostępnych zasobów – przetwarzamy płycej, gdy zasobów brakuje, a gdy mamy bardzo duże moce obliczeniowe, przetwarzamy głębiej. Informatyka umie w to rozróżnianie.
Co zatem pan radzi?
W dzisiejszej rzeczywistości jesteśmy przeciążeni informacją i wyrobiliśmy sobie różne nawyki, które bardzo przeszkadzają naszej higienie, wpływają też na jasność myślenia, na kondycję psychiczną. Każdego dnia trzeba myśleć o higienie psychicznej w kontekście użytkowania różnych urządzeń. To nie oznacza, że trzeba je odciąć, tylko trzeba być osobą świadomą i znać umiar, jak we wszystkim, co jest atrakcyjne, ale również wyniszczające.
Czy zasłaniać kamerę w laptopie?
Jeżeli jestem w pracy, zawsze zasłaniam.
Kamerę w telefonie też?
Ja uznaję, że na tyle dbam o telefon, że godzę się na ryzyka, które są wbudowane, są cechą korzystania z telefonu. Nie patrzę na telefon ze strachem – to moje narzędzie pracy i komunikacji z ludźmi. Ale jeżeli chodzi o inne urządzenia, rozróżniam, czy wymagają łączności z internetem, czy nie. Bo jeżeli tak, a już zupełnie, gdy ma to być ciągła łączność, to zastanawiam się, czy na pewno potrzebuję tego urządzenia, czy przyjmuję ten koszt do analizy ryzyka, i że to w jeszcze większym stopniu narusza prywatność.
Czy w pracy lepiej zasłaniać obiektyw kamery komputerowej?
Foto: Adobe Stock
Skończył się czas, gdy mieliśmy zupełnie zagwarantowaną prywatność. Uczciwie dodajmy, że skończył się również przez nasze nowe nawyki – nie ma obowiązku chodzenia wszędzie z telefonem, który często bez przerwy śledzi naszą lokalizację i przesyła ją do producentów tego czy innego oprogramowania, a jednak to robimy. Natomiast nadal prywatność możemy osiągnąć, można mieć mieszkanie, w którym jest prąd, ale np. zupełnie nie ma internetu i korzystających z niego urządzeń. Takie funkcjonowanie jest możliwe, tylko będzie tak zupełnie inne cywilizacyjnie, że będzie nieakceptowalne. Godzimy się zatem dziś z założenia na pewną utratę prywatności. Natomiast chodzi o to, by nie postępować w tej materii bezrefleksyjnie.
Czy kupować odkurzacze podłączone do internetu?
Ja nie jestem gotowy, by godzić się na taką utratę prywatności – ale tu nie chodzi o odkurzacz, ani o łączność internetową – tylko o to, że to urządzenie z aktywnymi kamerami i mikrofonem, a te nie wydają mi się niezbędne do odkurzania.
A robot kuchenny podłączony do Wi-Fi, żeby miał dostęp do bazy przepisów?
Jeżeli nie ma kamery i mikrofonu, mi to nie przeszkadza. Kamera i mikrofon w czymkolwiek przeważnie mi przeszkadzają, bo to one potencjalnie naruszają moją prywatność – nie sam dostęp do sieci.
Jak nauczyliśmy maszyny mówić?
Tworzenie narzędzi do syntezy mowy opartych na mechanice było trudne i mało skuteczne. Przekonało się o tym wielu badaczy, m.in. Alexander Graham B...
Nie obawia się pan, że coś takiego jak prywatność wkrótce całkowicie zniknie? Już teraz są systemy rozpoznające tożsamość na podstawie obrazów z kamer. Kamer będzie coraz więcej, oprogramowanie będzie coraz lepsze, czyli po wyjściu z domu będziemy nieustannie śledzeni.
Myślę, że będzie to sytuacja, w której wysoce doceniane będą enklawy, w których nie będzie takiej totalnej inwigilacji. Sądzę, że takie enklawy pozostaną. Natomiast oczywiście trend jest taki, że coraz więcej rzeczy nas bez przerwy słucha i obserwuje. Powtórzę: te dwie rzeczy, mikrofon i kamera, to jest dla mnie źródło inwigilacji, nie samo podłączenie do internetu.
Ale weźmy na przykład system parkowania w mieście. W Warszawie trzeba w parkomatach wpisywać numer rejestracyjny samochodu, czyli ktoś gdzieś zbiera dane o tym, gdzie kto parkuje, a na tej podstawie można potem wiele wniosków wyciągnąć.
Oczywiście, że tak.
Czy w przestrzeni publicznej będziemy jeszcze mogli zachować prywatność?
Foto: Adobe Stock
Pytanie, czy to jest potrzebne. Czy nie powinniśmy jako obywatele nalegać, żeby jak najwięcej było anonimizacji w świecie, który nas otacza?
Powinniśmy dbać o zachowanie prywatności i tam, gdzie jesteśmy w stanie, wpływać na ograniczanie tego trendu, a co ważniejsze na odpowiedzialność podmiotów, które zbierają nasze dane. Po to tworzone są różne regulacje prawne, dotyczące przetwarzania danych, także na poziomie europejskim. Jaki jest trend, wiadomo, dane są główną wartością, natomiast rolą różnych regulacji jest temperowanie trendu w trosce o bezpieczeństwo i komfort życia, dobrostan obywatela, ale tak, by zarazem w minimalnym stopniu ograniczać możliwości rynku i biznesu. To kwestia poszukiwania złotego środka, bo przeregulowanie zabija konkurencyjność, szczególnie wobec krajów, które nie podlegają takim regulacjom. Europa często jest przedstawiana jako obszar, w którym nastąpiło przeregulowanie i utrata konkurencyjności. Z drugiej strony jako obywatele jesteśmy lepiej chronieni przed złymi konsekwencjami gromadzenia i przetwarzania danych, znacznie lepiej niż obywatele innych regionów. To kompromis, nigdy nie będzie idealnego rozwiązania.
Co pańskim zdaniem jest ważniejsze?
Uważam, że obydwa aspekty są ważne. Nie ograniczajmy postępu bardziej niż trzeba, ale dbajmy o naszą prywatność na tyle, na ile w obecnych okolicznościach jest to jeszcze możliwe.
Tomasz Kruk
Ekspert informatyki i cyberbezpieczeństwa. Były prezes operatora telekomunikacyjnego EXATEL SA, były dyrektor operacyjny NASK. Wieloletni wykładowca informatyki na Politechnice Warszawskiej, posiada międzynarodowe doświadczenie biznesowe jako ekspert bezpieczeństwa, w tym w Amazon/AWS. Aktualnie dyrektor Biura Informatyki w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu (PAIH).