Protesty ogarniają uniwersytety w USA. Chodzi o konflikt Izraelu z Hamasem

Amerykańscy studenci protestują przeciwko wojnie w Strefie Gazy. Setki osób zostały aresztowane w ostatnich dwóch tygodniach.

Publikacja: 29.04.2024 04:30

Studenci George Washington University protestują w obronie Palestyńczyków

Studenci George Washington University protestują w obronie Palestyńczyków

Foto: Kent Nishimura/GETTY IMAGES NORTH AMERICA/Getty Images via AFP

Korespondencja z Nowego Jorku
Od początku konfliktu, amerykańscy studenci protestują przeciwko wojskowym działaniom Izraela w Strefie Gazy, w którym już zginęły ponad 34 tysiące ludzi. W obronie niewinnych ofiar apelują do władz swoich uczelni, aby zaprzestały współpracy z korporacjami, które ich zdaniem wspierają wojnę w Strefie Gazy, aby ucięły kontakty z izraelskimi instytucjami akademickimi oraz oficjalnie zaapelowały o zawieszenie broni. – Historycznie rzecz biorąc, zawsze studenci sygnalizują narodowi, jeżeli coś jest niewłaściwe – mówi w wywiadzie dla BBC absolwent University of Southern California.

Manifestacje studentów nabrały jednak rozmachu i stały się wielkim wyzwaniem dla władz uczelnianych, które od miesięcy borykają się z tym, jaką stanowisko przyjąć wobec toczących się na uczelniach zapalnych debat, dotyczących sytuacji na Bliskim Wschodzie. W swojej reakcji muszą wziąć pod uwagę konstytucyjne prawo do protestu i wolności wypowiedzi oraz obowiązek ochrony studentów przed nadużyciami oraz zapewnienia bezpiecznej atmosfery do nauki.

Czytaj więcej

Izrael wstrzyma operację w Rafah? Stawia Hamasowi jeden warunek

Tym bardziej że niektórzy studenci izraelskiego pochodzenia skarżą się, że protesty przybierają ton antysemicki, co sprawia, że boją się o swoje bezpieczeństwo. Tych skarg jest na tyle dużo, że Biały Dom nazwał je „niepokojąco nasilającymi się przejawami antysemityzmu, które nie powinny mieć miejsca na uczelnianych kampusach ani nigdzie w kraju”. Republikańscy ustawodawcy natomiast apelują o zatrzymanie funduszy federalnych dla uczelni, które nie reagują wystarczająco ostro na przejawy antysemityzmu.

USA. Epicentrum studenckich protestów w Nowym Jorku. Rektor wezwała policję

Studenci koczują na kampusach w namiotach, odmawiają rozproszenia się. Czasem do demonstracji dołączają się osoby spoza uczelni i dochodzi do spięć między przedstawicielami obu stron konfliktu.

Epicentrum protestów stał się ostatnio uniwersytet Columbia w Nowym Jorku. W połowie kwietnia rektor tej prestiżowej uczelni Minouche Shafik podjęła decyzję, która dolała oliwy do ognia na uczelniach w całym kraju. – Studenci koczują w obozowiskach bezprawnie, odmawiają usunięcia się i stwarzają atmosferę zastraszania innych studentów – powiedziała rektor i wezwała policję.

Czytaj więcej

8 mln posiłków dotrze do Strefy Gazy. World Central Kitchen wznawia działalność

Funkcjonariusze NYPD ubrani w sprzęt bojowy aresztowali ponad 100 studentów. To było pierwsze takie masowe aresztowanie na Columbia University od procesów w czasie wojny w Wietnamie, pięć dekad temu. – Byliśmy zszokowani. Nie mogłam uwierzyć w to, co się działo. Ale to był jak apel do działania – mówi w wywiadzie dla nowojorskiej prasy doktorantka z Columbia University.

USA. Studenckie demonstracje rozprzestrzeniają się po kraju

Rzeczywiście aresztowanie to przyniosło odwrotny do oczekiwanego skutek. Na drugi dzień na uczelnianym trawniku pojawił się kolejny obóz protestujących. O wiele większy niż ten poprzedni, wyposażony w miejsce jadalniane z darowanym jedzeniem i strzeżony przez „studencką ochronę”.

Dzień później, podobny obóz protestowy powstał 112 km na północ od Nowego Jorku, na innej uczelni z Ligi Bluszczowej – Yale University w Connecticut. W ciągu kilku dni demonstracje studenckie nabrały rozmachu na kampusach w całym kraju.

USA. Studenci w kajdankach za antysemickie slogany?

Skargi i napięcie rosnące w społecznościach uczelnianych podzielonych przez wojnę toczącą się w Strefie Gazy popycha rektorów innych uczelni do podejmowania drastycznych kroków, takich jak próby rozgonienia protestujących za pomocą policji, czym ryzykują swoje stanowiska.

Od 18 kwietnia, setki studentów w całym kraju zostały aresztowane w wyniku starć z policją. Na Yale policja wkroczyła nad ranem 22 kwietnia, gdy większość protestujących spała w namiotach. W kajdanki zakuto 50 studentów, którzy odmówili opuszczenia obozowiska. – Uzbrojona policja na kampusie Yale – to był rażący widok. My prowadziliśmy pokojowy protest – mówi w wywiadzie dla BBC student prawa.

Fala nasilających się protestów potęguje napięcie wokół prezydenta Joe Bidena, który jest szeroko krytykowany za poparcie dla Izraela

Władze chicagowskiego Northeastern University argumentowały, że protestujący używali antysemickich sloganów i dlatego podjęli decyzję o interwencji policji. Dodają, że demonstracje zaczęły się jako pokojowy protest studencki, ale dołączyli do niego uczestnicy spoza uczelni i protest wymknął się spod kontroli. – Nasza uczelnia nadal szanuje prawo do wolności wypowiedzi, ale priorytetem jest zapewnienie bezpiecznych warunków do nauki – podały w oświadczeniu władze Arizona State University, gdzie 69 osób zostało w sobotę aresztowanych.

Funkcjonariusze policji pojawili się również na kampusach na University of Texas w Austin, Emory University w Atlancie, Emerson College w Bostonie, Washington University, NYU czy University of Southern California. Władze tej ostatniej uczelni najpierw nie wyraziły zgody, aby na uroczystości zakończenia roku akademickiego wystąpiła Asna Tabassum, muzułmanka niekryjąca się z propalestyńskimi poglądami, a w ostatnim tygodniu podjęły decyzję o odwołaniu tej ceremonii ze względów bezpieczeństwa. Podobne decyzje rozważają władze innych uczelni.

Joe Biden mocno ryzykuje stanowiskiem wobec Izraela

Fala nasilających się protestów potęguje napięcie wokół prezydenta Joe Bidena, który jest szeroko krytykowany za poparcie dla Izraela i za to, że nie zatrzymuje pomocy wojskowej dla tego kraju. Chociaż Biały Dom prowadzi negocjacje na temat zawieszenia broni i uwolnienia zakładników przetrzymywanych przez Hamas, komentatorzy przewidują, że przez swoje stanowisko wobec tego konfliktu może stracić cenne głosy młodych i progresywnych Amerykanów, jak również Amerykanów arabskiego pochodzenia.

Protestujący dają Bidenowi znać na każdym kroku o swoim niezadowoleniu. Pojawiają się na jego spotkaniach wyborczych, utrudniali mu dojazd na Kapitol, gdzie jechał, by wygłosić State of the Union, a nawet wylali czerwoną farbę koło jego prywatnego domu w Delaware.

Niektórzy demokraci obawiają się też, że tysiące protestujących mogą się pojawić na krajowej konwencji w Chicago, gdzie w sierpniu Joe Biden oficjalnie zostanie nominowany na kandydata Partii Demokratycznej w tegorocznych wyborach.

Korespondencja z Nowego Jorku
Od początku konfliktu, amerykańscy studenci protestują przeciwko wojskowym działaniom Izraela w Strefie Gazy, w którym już zginęły ponad 34 tysiące ludzi. W obronie niewinnych ofiar apelują do władz swoich uczelni, aby zaprzestały współpracy z korporacjami, które ich zdaniem wspierają wojnę w Strefie Gazy, aby ucięły kontakty z izraelskimi instytucjami akademickimi oraz oficjalnie zaapelowały o zawieszenie broni. – Historycznie rzecz biorąc, zawsze studenci sygnalizują narodowi, jeżeli coś jest niewłaściwe – mówi w wywiadzie dla BBC absolwent University of Southern California.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Sondaż: Wyborcy Partii Republikańskiej nie są pewni, czy wybory prezydenckie w USA będą uczciwe
Społeczeństwo
W Rosji wraca nowe, czyli sklepy, w których kupuje się za dolary
Społeczeństwo
Rosja: Mężczyzna z żółto-niebieskimi włosami ukarany za "dyskredytowanie armii"
Społeczeństwo
706 osób o imieniu Kyle w jednym miejscu. Czy udało im się pobić rekord Guinessa?
Społeczeństwo
Euro 2024. Socjolog: Potrzebujemy nowej letniej bajki