Zachód nie pogratulował Władimirowi Putinowi „miażdżącego zwycięstwa” w marcowych wyborach prezydenckich, które tym razem odbywały się nie tylko na terenie anektowanego Krymu, ale też okupowanych częściowo czterech obwodów Ukrainy. Kampanii wyborczej w Rosji towarzyszyła śmierć w łagrze (a wielu uważa, że było to morderstwo) lidera opozycji Aleksieja Nawalnego oraz niedopuszczenie do wyborów jedynego antywojennego kandydata Borysa Nadieżdina.
Niemiecki MSZ nazwał to „pseudowyborami”, a Francja stwierdziła, że „nie spełniały międzynarodowych standardów”. Biały Dom, komentując wynik marcowych wyborów, mówił, że „nie były ani wolne, ani uczciwe”. Polski MSZ również uznał, że „wybory” Putina nie były legalne i demokratyczne.