Wirtualna Polska w opublikowanym materiale ujawnia nagrania i zdjęcia dokumentujące stawiane siostrom prezentkom zarzuty.
W Domu Pomocy Społecznej w Jordanowie dzieci karane są m.in. wiązaniem do łóżek, zamykaniem w klatce, bite są również mopem. Zakonnice i niektórzy świeccy opiekunowie mają też zwracać się wulgarnie do swoich podopiecznych i poniżać ich słownie.
O sprawie opowiadają dziennikarzom Wirtualnej Polski byłe pracownice DPS i rodzice dzieci, nad którymi znęcano się w ośrodku.
Matka 19-letniej Nastki, dziewczyny cierpiącej na zespół Dravet - ciężką padaczkę z zaburzeniami osobowości - opowiada dziennikarzom, że jej córka powiedziała jej, że w DPS-ie w Jordanowie dzieci za karę zamykane są w klatce, grożą podpopiecznym pobiciem, karzą załatwiać potrzeby fizjologiczne pod siebie.
Czytaj więcej
Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej chciał, aby sąd umieścił w Domu Pomocy Społecznej mężczyznę, który w mieszkaniu gromadził wiele różnych rzeczy.
Z kolei była pracownica DPS opowiada, że jedna z zakonnic regularnie dręczy podopiecznych fizycznie i psychicznie - jedna z dziewcząt miała zostać przez nią pobita a potem skopana. - Wszystkie incydenty od dawna zgłaszane są siostrze dyrektor, jednak nie podejmuje ona żadnych działań. Kadra jest zastraszona, boi się siostry dyrektor i utraty pracy - twierdzi rozmówczyni Wirtualnej Polski.
Rozmówczynie dziennikarzy z WP ujawniają, że dzieci zamykane są w klatce za to, że "biegały, biły, nie słuchały sióstr". "Najbardziej niegrzeczne zamykano na cały dzień. Nie mogły iść do toalety, więc zakładano im pampersa" - relacjonują. Dzieci są też bite i wiązane przy użyciu szalików lub chust.
- Raz usłyszałam od dyrektorki, że jak dziewczynka jest niegrzeczna, to trzeba ją zbić. Tylko tak, żeby nikt nie widział - mówi jedna z byłych pracownic DPS.
U sióstr zakonnych Nastka miała być bliżej Boga. A oddałam ją do piekła
W lipcu 2020 roku Marta, matka 19-letniej Nastki, o sytuacji w DPS-ie poinformowała Małopolski Urząd Wojewódzki. Po kilku miesiącach otrzymuje pismo z urzędu, że kontrola w DPS-ie wykazała nieprawidłowości. Część raportu w tej sprawie jest jednak niejawna.
- U sióstr zakonnych Nastka miała być bliżej Boga. A oddałam ją do piekła - mówi matka 19-latki.
Siostra Bronisława, dyrektorka ośrodka, zaprzecza jakoby wobec dzieci stosowano przemoc. - Jak można wiązać dzieci?! – pyta. Zapewnia też w DPS-ie nie dochodzi do przemocy, nie stosuje się też wyzwisk. - Dzisiaj dziećmi można łatwo manipulować - stwierdza.
Prokuratura Rejonowa w Suchej Beskidzkiej prowadzi śledztwo dotyczące znęcania się nad dziećmi w DPS-ie w Jordanowie. Śledczy po zebraniu dowodów wystąpili do sądu o przeniesienie jednej z dziewczynek do innego ośrodka w celu zapewnienia jej bezpieczeństwa.