- Rzucali kamieniami, petardami w kierunku biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości – tłumaczy mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.
Informację o zatrzymaniach przekazali nam i innym redakcjom organizatorzy poznańskiego protestu.
- Po proteście kobiet w Poznaniu przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, jaki odbył się na pl. Mickiewicza policja zatrzymała pod biurem PiS, oddalonym o kilkaset metrów od placu kilka osób. Prawdopodobnie użyto gazów łzawiących - napisali w mailu.
Dodali, że obecnie trwa demonstracja żądająca uwolnienia zatrzymany osób przed komisariatem na al. Marcinkowskiego. Jest tam obecnie 150-200 osób.
Andrzej Borowiak w rozmowie z „Rzeczpospolitą" przyznaje, że doszło do zatrzymań. – Po zakończeniu protestu na pl. Mickiewicza, w którym brało ok. 8 tys. osób, część z nich przemieściła się w kierunku ul. Święty Marcin i Ratajczaka – opowiada policjant.
Dodaje, że w tej grupie było część osób, które zaczęły rzucać kamieniami i racami w kierunku pobliskiego biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości. Pięć osób zostało rannych, w tym jedna z nich ma poparzone plecy od racy.
Policjanci podjęli interwencję. Zatrzymano trzech zamaskowanych mężczyzn, których przewieziono do komisariatu Poznań Stare Miasto.
– Będziemy ustalać kim są, co kierowało ich działaniem – mówi insp. Borowiak. Policjant nic nie mówi o użyciu gazu łzawiącego.