Przedstawicielka szpitala Amy Clayton w rozmowie z ABC News wyliczała, że w 2016 roku w szpitalu przebywało 90 noworodków, które cierpiały na zespół odstawienia spowodowany zażywaniem opioidów i innych narkotyków przez ich matki.

Po pięciu latach prac nad przeznaczonymi dla takich dzieci terapiami farmakologicznymi i niefarmakologicznymi szpital zdecydował się uruchomić program "przytulania noworodków" 1 lipca.

- Ramiona matki są najlepszym lekiem dla dziecka, ale jeśli matka nie może być przy nich, "przytulacze" (org. cuddlers) mogą pomóc wypełnić tę lukę, uspokajając i zapewniając poczucie bezpieczeństwa tym dzieciom - tłumaczyła Clayton.

Jak podaje ABC News matki dzieci cierpiących z powodu zespołu odstawienia często są nieobecne, ponieważ same wymagają terapii, albo muszą wracać do pracy lub do domu, gdzie czekają na nie pozostałe dzieci.

Do pilotażowego programu przyjęto 14 wolontariuszy, którzy najpierw zostali dokładnie sprawdzeni przez szpital i przeszli niezbędne badania.

Dr Kruti Jambula, neonatolog ze szpitala w Dayton tłumaczy, że dzieci z zespołem odstawienia często są bardzo nerwowe, rozdrażnione, płaczliwe i wrażliwe na jasne kolory oraz hałas. - Nie jedzą dobrze, często wymiotują - dodaje.

Dlatego, jak mówi dr Jambula, ważne jest nie tylko to, by otrzymywały odpowiednie leki, ale również były traktowane w szczególny sposób - chodzi np. o puszczanie im spokojnej, kojącej muzyki. Program "przytulania" dzieci przez wolontariuszy jest elementem takiej terapii.

Szpital przyznaje, że otrzymał bardzo dużo aplikacji od chętnych do przytulania noworodków i w pewnym momencie przestał przyjmować kolejne zgłoszenia.

Dr Jambula liczy jednak, że placówka w Dayton zainspiruje inne szpitale, do których będą mogli trafić wolontariusze nie przyjęci przez jej szpital.