Sprzedaż leków na pchlich targach to efekt dramatycznych braków lekarstw w placówkach publicznej służby zdrowia, co z kolej jest rezultatem potężnego kryzysu z jakim boryka się gospodarka Wenezueli po spadku cen ropy na światowych rynkach (w tym roku inflacja ma wynieść w Wenezueli nawet 2000 proc., Caracas nie spłaca też wszystkich swoich zobowiązań wobec wierzycieli).

Stowarzyszenia farmaceutów w Wenezueli szacują, że w kraju brakuje ok. 85 proc. niezbędnych chorym lekom.

Wielu chorych rezygnuje z wizyt w aptekach i szuka pomocy w mediach społecznościowych - pisze Reuters. Inni decydują się na zakup leków z czarnego rynku - na który trafiają one przede wszystkim z Kolumbii.

Reuters pisze, że na "medycznym pchlim targu" ludzie szukają leków na nadciśnienie, a także środków antykoncepcyjnych. Sprzedający łączą handel lekami ze sprzedażą żywności. Niektórzy mają w ofercie nawet antybiotyki i środki przeciwbólowe. 

Lekarze ostrzegają jednak, że zażywanie takich leków wiążę się z ryzykiem. Wiele z nich w trakcie przemytu przechowywano w niewłaściwych warunkach.

Ceny wielu leków są jednak dla chorych nieosiągalne. Reuters cytuje mężczyznę, który potrzebuje antybiotyku, którego cena na czarnym rynku wynosi jednak prawie 10 dolarów - czyli dwukrotność płacy minimalnej w Wenezueli. Mężczyzna jest bezrobotny.